św. Jan od Krzyża

Rozdział 17-21

–   DROGA NA GÓRĘ KARMEL – KSIĘGA DRUGA –


Rozdział 17

Wyjaśnia cel i sposób postępowania Boga w udzielaniu duszy dóbr duchowych za pośrednictwem zmysłów. Odpowiada na wątpliwość, która się, w związku z tym nasunęła.

1. Wiele można by powiedzieć na temat celu i sposobu postępowania Boga w udzielaniu tych widzeń dla podniesienia duszy z jej niskości do boskiego z Nim zjednoczenia. Jest to przedmiotem wszystkich dzieł duchowych. Również treść i rodzaj naszego traktatu wymaga, byśmy to wyjaśnili. Dlatego w tym rozdziale powiem tylko tyle, ile konieczne jest do rozwiązania wspomnianej wyżej wątpliwości: jeśli w tych widzeniach nadprzyrodzonych kryje się tyle niebezpieczeństw i przeszkód do postępu, jak to powiedzieliśmy, dlaczego więc najmędrszy Bóg, skłonny do usuwania od duszy przeszkód i więzów, ofiaruje je i ich udziela?

2. By na to odpowiedzieć, trzeba najpierw uwzględnić trzy zasady.

Pierwsza, wyjęta z listu św. Pawła do Rzymian, który powiada:

Quae autem sunt, a Deo ordinata sunt; “A te, które są, zostały ustanowione od Boga” (13, l).

Druga pochodzi od Ducha Świętego, który w Księdze Mądrości tak mówi: Disponit omnia suayiter; “Urządza wszystko łagodnie” (Mdr 8, l). Wyraża tu tę myśl, że Mądrość Boża sięga od krańca do krańca, tj. od jednej ostateczności do drugiej i wszystkim wdzięcznie rozrządza.

Trzecia zasada wzięta jest z teologii, która twierdzi: Deus omnia movet secundum modum eorum; “Bóg porusza wszystkie rzeczy według właściwego im sposobu” (21).

3. Według tych zasad widać, że Bóg dla podniesienia duszy z głębi jej ostateczności do drugiego ostatecznego kresu, tj. do wzniosłości zjednoczenia z Sobą, czyni to stopniowo, łagodnie i odpowiednio do właściwości duszy. Wiadomo bowiem, że właściwy duszy porządek poznawania polega na formach i obrazach rzeczy stworzonych, a sposób jej poznawania i nabywania wiedzy odbywa się (s.244) przez zmysły. Bóg więc, by duszę podnieść do najwyższego poznania, musi w delikatny sposób zacząć od sięgnięcia najniżej, od krańca zmysłów duszy, aby odpowiednio do jej właściwości zaprowadzić ją do drugiego krańca - swojej mądrości duchowej, nie podpadającej pod zmysły. Dlatego najpierw, odpowiednio do jej właściwości poznawania, naucza ją przez formy, obrazy i drogi zmysłowe - raz naturalne, to znowu nadprzyrodzone - oraz przez rozumowania, podnosząc ją w ten sposób do najwyższego ducha Bożego.

4. Z tej więc przyczyny udziela Bóg duszy widzeń, form i obrazów oraz innych wiadomości zmysłowych i duchowych. Czyni to nie dlatego, żeby nie chciał od razu, w pierwszym akcie, udzielić duszy mądrości ducha. Uczyniłby to na pewno, gdyby dwie ostateczności: boska i ludzka, zmysłowa i duchowa mogły powiązać się drogą zwyczajną i jednym aktem, czyli bez licznych aktów przygotowawczych, które w porządku i harmonijnie łączą się ze sobą, jedne dla drugich tworząc podstawę i odpowiednie warunki. Dzieje się to podobnie jak w czynnościach przyrodzonych, gdzie pierwsze służą następnym, następne zaś dalszym itd. Bóg również udoskonala człowieka na sposób ludzki, zaczynając od tego, co najniższe i zewnętrzne, a doprowadzając do tego, co najwznioślejsze i wewnętrzne.

Najpierw udoskonala zmysły cielesne, pobudzając je do używania spośród przedmiotów naturalnych i zewnętrznych, przedmiotów dobrych i doskonałych, jak np. słuchania kazań, Mszy św., patrzenia na święte obrazy, umartwienia smaku w jedzeniu, poskromienia dotyku przez pokutę i świętą surowość.

Gdy zaś zmysły zostaną już nieco przysposobione, zwykł je bardziej doskonalić przez łaski nadprzyrodzone, aby je bardziej utwierdzić w dobrym. W tym celu obdarza je innymi, nadprzyrodzonymi udzielaniami się, jak np.: widzenia świętych i wzniosłych przedmiotów, bardzo miłe zapachy i mowy Boże, a w dotyku daje im rozkosze niebiańskie. Dzięki temu wszystkiemu zmysły umacniają się w cnocie i odrywają się od pożądania przedmiotów złych.

Doskonali również Pan Bóg zmysły cielesne wewnętrzne: wyobraźnię i fantazję, o czym już mówiliśmy. Przyzwyczaja je do dobra przez rozważania, rozmyślania i święte rozmowy. Tym wszystkim zaś kształtuje się duch.

Dobre usposobienie, zdobyte ćwiczeniem naturalnym, zwykł Bóg oświecać i uduchowiać przez nadprzyrodzone, wyobrażeniowe widzenia. Duch odnosi z nich wielką korzyść, oczyszcza się stopniowo i coraz więcej udoskonala.

Takimi więc sposobami podnosi Bóg duszę ze stopnia na stopień, aż do tego, co najbardziej wewnętrzne. Nie jest jednak konieczne ścisłe zachowanie tego porządku, o którym tu mówiłem. Zdarza się bowiem niejednokrotnie, że Pan Bóg daje jedno bez drugiego, po przeżyciach głębokich inne bardziej zewnętrzne, albo jedne i drugie równocześnie. Zależy to od woli Boga udzielającego darów i dobrze rozumiejącego potrzeby duszy. Zwyczajnie jednak uwidacznia się w działaniu Bożym ten porządek, o którym tu mówiłem.

5. W taki więc sposób Bóg [zazwyczaj] naucza i wznosi duszę, że tego, co duchowe, udzielać jej poczyna od rzeczy bardziej zewnętrznych, namacalnych i przystosowanych do zmysłów. Albowiem niskość i małe udoskonalenie duszy wymagają, aby duch postępował za pośrednictwem łupiny tych rzeczy zmysłowych, dobrych w sobie, a więc przez poszczególne akty i przez przyjmowanie po kąsku udzielań duchowych; wówczas doszedłszy do nawyknienia w tym, co duchowe, zdoła się podnieść do istoty ducha, która obca jest wszelkiej zmysłowości. Dusza nie może dojść do tego inaczej, jak tylko stopniowo i w sposób sobie właściwy, a więc za pomocą zmysłów, z którymi ciągle jest złączona.

W miarę jednak, jak podnosi się duchowo przez obcowanie z Bogiem, ogołaca się i wyzbywa dróg zmysłowych, tj. rozmyślań i rozważań obrazowych. Gdy zaś całkowicie przylgnie w swym duchu do Boga, tym samym z konieczności wyzbywa się wszystkiego, co odnośnie do Boga może podpadać pod zmysły. Im więcej rzecz jakaś zbliża się do jednej ostateczności, tym bardziej oddala się od drugiej. Kiedy zaś zbliży się do niej całkowicie, całkowicie również oderwie się od tamtej. Dlatego powiada przysłowie: Gustato spiritu, desipit omnis caro (22); po zakosztowaniu rozkoszy ducha wszelkie ciało traci smak. Znaczy to, że w sprawach ducha wszelkie drogi ciała, czyli obcowania zmysłowe nic nie pomagają ani nie przypadają do smaku. Jest to jasne. Co jest czysto duchowe, to nie podpada pod zmysły, co zaś zmysły mogą przyjąć, to nie jest jeszcze czysto duchowe. Ponieważ im więcej zmysły i naturalne uzdolnienia mogą coś odczuć, tym mniej przedmiot ten zawiera ducha i nadprzyrodzoności, jak już o tym mówiliśmy. (s.246)

6. Dlatego człowiek prawdziwie duchowy nie przywiązuje już wagi do zmysłów. Nie przyjmuje też przez nie rzeczy Bożych, a zwłaszcza nie posługuje się nimi wobec Boga, jak to czynił dawniej, kiedy jeszcze nie był “dorosły” w duchu.

Wyraża to św. Paweł w liście do Koryntian: Cum essem paryulus, loquebar ut paryulus, sapiebam ut paryulus, cogitabam ut paryulus. Quando autem factus sum vir, eyacuayi, quae erant paryuli; “Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, rozumiałem jako dziecię. Lecz gdym stał się mężem, wyzbyłem się tego, co było dziecinne” (l Kor 13, U).

Daliśmy już do zrozumienia, że rzeczy zmysłowe i poznanie, jakie duch przez nie może nabyć, są jakby ćwiczeniem dziecięcym. Gdyby więc dusza trzymała się ich zawsze i nie wyzbyła się ich, nie przestałaby nigdy być małym dzieckiem. Mówiłaby do Boga jak dziecię, pojmowałaby Boga jak dziecię i myślała o Bogu jak dziecię. Gdy bowiem trzyma się łupiny zmysłowej, będącej jakby dziecięcym poznawaniem, nie dojdzie nigdy do istoty ducha i nie stanie się mężem doskonałym. Aby wzrosnąć w życiu duchowym, nie powinna dusza chcieć przyjmować wspomnianych objawień, choćby je nawet Bóg poddawał. Bo i dziecko, w miarę jak wzrasta, odsuwa się od piersi i przyzwyczaja się do pokarmu bardziej pożywnego i mocniejszego.

7. Powiecie może, czyliż dusza, dopóki jest jak słabe dziecię, nie powinna pragnąć tych objawień, a odsunąć je dopiero wtedy, gdy już wzrośnie? Bo i dziecku potrzebna jest pierś, aby się posilało, a dopiero podrósłszy, może ją odsunąć.

Odpowiedź na to jest prosta. Co się tyczy rozmyślania naturalnego, przez które dusza poczyna szukać Boga, to rzeczywiście nie powinna porzucać jego zmysłowej piersi, ażeby się mogła utrzymać aż do czasu, w którym ją będzie mogła opuścić. Stanie się to wówczas, gdy ją Pan wprowadzi przez kontemplację w bliższe i bardziej duchowe obcownie z sobą. Mówiłem o niej w rozdziale 13 tej księgi.

Jednakże co do widzeń wyobrażeniowych i innych pojmowań nadprzyrodzonych, które podpadać mogą pod zmysły bez woli człowieka, tak w stanie doskonałości jak i w stanie mniej doskonałym, dusza nie powinna ich pragnąć, dopuszczać, chociażby nawet pochodziły od Boga, a to dla dwóch powodów:

Pierwszy, ponieważ Pan Bóg, jakośmy już powiedzieli, sprawia w duszy skutek widzeń, a dusza nie może Mu w tym przeszkodzić.

Choćby bowiem przeszkodziła widzeniu, jak to niejednokrotnie się zdarza, to jednak w takim wypadku skutek, jaki widzenie miało spowodować, daleko obficiej udziela się jej substancjalnie, a więc w sposób odmienny. Jak bowiem mówiliśmy, dusza nie może przeszkodzić dobru, jakiego Bóg pragnie jej udzielić. Może tylko stawić zaporę przez jakąś niedoskonałość i przez chęć posiadania. Unikanie zaś objawień z pokorą i nieufnością nie jest żadną niedoskonałością ani posiadaniem własności.

Drugi powód jest ten, że należy unikać niebezpieczeństwa i trudu odróżniania widzeń dobrych od złych i rozpoznawania, czy pochodzą one od anioła światłości czy ciemności. Trud taki nie przynosi żadnego pożytku, jest tylko stratą czasu, udręczeniem duszy i narażaniem się na okazję do niedoskonałości i upadków. W rezultacie dusza nie postępuje naprzód, ponieważ nie zajmuje się tym, czym powinna: nie ogołaca się ze wszystkich drobiazgowych wrażeń i pojęć szczegółowych, według tego, co jej powiedziane zostało w wizjach cielesnych, o których zresztą jeszcze będzie mowa.

8. Pan Bóg nie udzielałby duszy obfitości swego ducha przez ciasne przewody form, wyobrażeń i pojęć szczegółowych, gdyby jej nie chciał podnosić drogą dla niej właściwą. Za pośrednictwem tych wyobrażeń umacnia On stopniowo duszę, karmiąc ją niejako po odrobinie. W tej myśli mówi Dawid: Mittit crystallum suam sicut buccellas (Ps 147, 17). Znaczy to, że Bóg spuszcza swą mądrość na pokarm duszy jakby kąski. Smutne to jest wszelako, iż dusza, choć posiada nieograniczone uzdolnienia, to jednak, z powodu swej duchowej ograniczoności i nieudolności zmysłowej, musi się karmić kąskami zmysłowymi.

Stąd i św. Pawłowi niemiłe było to niedostateczne usposobienie i niezaradność w przyjmowaniu ducha, na co wskazuje pisząc do Koryntian: Tamquam paryulis in Christo lać potum vobis dedi, non escam; “Dałem wam mleko na napój, a nie pokarm, jako maleńkim dzieciom w Chrystusie” (l Kor 3, 1-2).

9. Można więc wreszcie zrozumieć, że dusza nie ma skierowywać oczu na ową łupinę kształtów i przedmiotów, która się jej przedstawia w sposób nadprzyrodzony i poprzez zmysły zewnętrzne. Są to dźwięki i słowa dla słuchu; widzenie świętych i piękne blaski dla wzroku; i wonie dla nozdrzy, smaki i słodycze dla podniebienia, to znów odpowiednie rozkosze dla dotyku; zazwyczaj pochodzą one od ducha i bardzo często zwykły się zdarzać osobom duchowym. Nie powinna też dusza (s.248) zwracać oczu na jakiekolwiek widzenia zmysłu wewnętrznego, tj. wyobrażeniowe, lecz raczej wyrzekać się ich wszystkich.

Oczy powinna zwracać jedynie na dobrego ducha, którego one sprawiają, starając się zachować go w swoich uczynkach i przede wszystkim w praktyce tego wszystkiego, co odnosi się do służby Bożej, bez zwracania uwagi na jakiekolwiek zjawiska i bez szukania jakiegoś zmysłowego smaku.

Wtedy dopiero czerpie z tych rzeczy jedynie to, czego Bóg żąda i pragnie, tj. ducha pobożności; daje On je bowiem głównie w tym celu; opuszcza się natomiast to, czego by On nie dawał, gdyby było możliwe przyjęcie ich ducha bez tego [co, jak powiedzieliśmy, stanowi przedmiot ćwiczenia i pojmowania zmysłów].

 

Rozdział 18

Mówi o szkodach, jakie niektórzy mistrzowie życia duchowego mogą wyrządzić duszom przez niewłaściwe kierownictwo, odnośnie do wspomnianych wizji. Wskazuje, że choćby wizje te pochodziły od Boga, mogą jednak w błąd wprowadzić.

1. W przedmiocie wizji nie możemy się tak ograniczyć, jakbyśmy chcieli, jest to bowiem zagadnienie bardzo obszerne. Chociaż więc powiedzieliśmy co najważniejsze, aby oświecić człowieka duchowego, jak powinien się właściwie zachować wobec wymienionych widzeń, a kierownika, jakim sposobem ma prowadzić ucznia, to jednak nie będzie zbyteczne wejść w szczegóły tej nauki i rzucić więcej światła na szkody, które mogą wypływać tak dla osób duchowych, jak i dla kierowników, gdy nazbyt wierzą tym widzeniom, chociażby pochodziły od Boga.

2. Zatrzymuję się nad tym przedmiotem, bo wiem, jak małe jest zrozumienie tych rzeczy u wielu mistrzów duchowych. Upewniając się bowiem co do tych zjawisk nadprzyrodzonych w przeświadczeniu, że są dobre i pochodzące od Boga, doszli sami i innych przywiedli do wielkich błędów i powikłań. Wypełniają się na nich słowa naszego Pana: Si caecus caeco ducatum praestet, ambo in foveam cadunt; “A jeśliby ślepy ślepego wiódł, obaj w dół wpadają” (Mt 15, 14).

Nie mówi wpadną, lecz “wpadają”, gdyż nie potrzeba szczególnego jakiegoś potknięcia się, żeby upadli. Samo bowiem powierzenie się jednego drugiemu jest już błędem, przez który upadają. Niektórzy z tych mistrzów w taki sposób kierują duszami doświadczającymi tych rzeczy, że albo je przyprawiają o błędy, albo zbytnio obciążają, albo też nie prowadzą ich drogą pokory. Pozwalają im też zatrzymywać się nad tymi zjawiskami. Z tego powodu dusze te nie postępują w czystym i doskonałym duchu wiary. Nieraz przez zbytnie zatrzymywanie się w tym przedmiocie nie umacniają oni w duszach wiary. Dają im natomiast odczuć, że jest to wielkie dobro i rzecz wielkiej wagi, a tym samym wpajają w nie to przekonanie, pozostawiając dusze pod wpływem tych zjawisk nadprzyrodzonych nie utwierdzone w wierze, nie ogołocone, nie opróżnione i nie oczyszczone z tych rzeczy, w rezultacie niezdolne, by wzlecieć do wyżyn ciemnej wiary. Wszystko to pochodzi ze sposobu wypowiadania się o tych zjawiskach, które dusza napotyka u swego kierownika. I mimo woli przejmuje się [z łatwością jego wpływem i uznaniem], odwracając oczy od głębin wiary.

3. Przyczyna tej łatwości wpływu leży w wielkim zaabsorbowaniu duszy tymi rzeczymi, które jako zmysłowe w naturalny sposób ją pociągają. Gdy więc dusza jest już zwabiona i przychylnie usposobiona do wrażeń szczegółowych i zmysłowych, wystarczy, że zauważy u swego spowiednika czy innej osoby pewne uznanie i cenienie tych zjawisk, a już nie tylko przejmuje się nimi, lecz nadto budzi się w niej ich pożądanie. Poczyna się nimi nasycać, pragnąć ich i starać się o nie.

Stąd biorą początek liczne niedoskonałości. Dusza traci pokorę, sądząc bowiem, że te zjawiska to coś wielkiego, że posiada wielkie dobro, że Bóg zwraca na nią szczególną uwagę, jest zadowolona i zadufana w sobie. A ponieważ to wszystko sprzeciwia się pokorze, więc i diabeł zaczyna to potęgować i skrycie poddawać jej myśli dotyczące innych: czy oni doznają takich rzeczy i czy są podobni do niej? To zaś sprzeciwia się świętej prostocie i duchowej samotności.

4. Jeżeli się nie zaprze tych zjawisk, to oprócz tych szkód i braku wzrostu w wierze, zdarzają się jeszcze inne subtelniejsze szkody, które chociażby nie były tak namacalne, tak łatwe do rozpoznania, jak powyższe, są jeszcze bardziej niemiłe oczom Bożym. Jest to brak postępu w ogołoceniu się ze wszystkiego. Na teraz zostawimy to jednak i zajmiemy się tym dopiero wówczas, gdy będziemy mówili o wadzie łakomstwa duchowego i o sześciu innych. Wtedy omówimy te subtelne i delikatne plamy, które przenikaja do ducha z powodu nieumiejętności prowadzenia go przez ogołocenie go ze wszystkiego (23) (s.250)

5. Obecnie wspominamy tylko cośkolwiek o tym sposobie, w jaki niektórzy spowiednicy prowadzą dusze i jak niewłaściwie je pouczają. Chciałbym to dobrze wyrazić, ale jest to trudno opisać, jak niedostrzegalnie duch ucznia urabia się według ducha ojca duchownego. Nuży mnie trochę ta rozwlekłość przedmiotu, jest jednak niemożliwe wyjaśnić jedno bez równoczesnego tłumaczenia drugiego, bo rzeczy te, jako duchowe, łączą się wzajemnie.

6. Nie mówiąc o tym nic ponad to, co tutaj konieczne, wydaje mi się, i tak jest rzeczywiście, że jeśli ojciec duchowny skłania się ku duchowi objawień, tak że wywierają one nań poważny wpływ, czy też miłe są jego duszy, to niepodobna, żeby, choć on o tym nie wie, nie odbiło się w duchu ucznia to samo upodobanie i uznanie, chyba że uczeń ten postąpił dalej od mistrza. Choćby jednak był doskonalszy od swego mistrza, dozna wielkich szkód jeśli pozostanie pod jego kierownictwem, ponieważ z tego uznania i upodobania, jakie dla widzeń ma ojciec duchowny, rodzi się w uczniu pewien rodzaj poważania dla nich. Pierwszy bowiem nie może całkowicie ukryć czy też nie dać odczuć drugiej osobie, jak tamte rzeczy ceni. A jeśli ta druga osoba ma takie samo nastawienie, nie może, jak sądzę, to wielkie poważanie i zajęcie się tym nie przejść z jednej strony na drugą.

7. Nie wdając się jednak na teraz w takie subtelności, rozważmy wypadek, w którym spowiednik, bez względu na to, czy skłania się do tych rzeczy, czy nie, nie ma roztropności potrzebnej, aby duszę wyzwalać i ogołacać swego ucznia z pożądania tych rzeczy. Omawia bowiem i w rozmowach kładzie główny nacisk na owe widzenia, poddając środki do odróżnienia dobrych od złych.

Chociaż dobrze jest o tym wiedzieć, to jednak nie ma powodu wkładania na duszę tego trudu, kłopotu i niebezpieczeństw. Nie zważając bowiem na wszelkie widzenia i odrzucając je, unika się tego wszystkiego i postępuje się tak, jak należy. Ale nie na tym koniec. Niekiedy bywa i tak, że sami spowiednicy, skoro zauważą, że dusze doświadczają takich rzeczy, nakazują im, iżby prosiły Boga, aby im objawiał rozmaite sprawy, dotyczące czy to ich samych, czy też innych. Dusze nieroztropne idą za tym, sądząc, że mogą tą drogą dowiadywać się o tych rzeczach.

Są bowiem przeświadczone, że jeśli Bóg samorzutnie, w sposób nadprzyrodzony i w określonym celu, odsłania komuś pewne prawdy, to i one mogą Go także prosić, by im wyjawił takie czy inne rzeczy.

8. Jeśli zaś zdarzy się, że na ich prośbę Bóg to objawi, upewniają się co do innych wypadków, myśląc, że On podoba sobie w tym i chce tego, gdy w rzeczywiatości Bóg ani sobie w tym nie podoba, ani tego nie chce. Niejednokrotnie więc działają i wierzą według tego, co im objawiono lub odpowiedziano, jako że są przywiązane do takiego sposobu obcowania z Bogiem, jakiemu wola poddaje się i podporządkowuje z natury rzeczy. A ponieważ ten sposób myślenia odpowiada ich naturze, według natury stosują się do niego i często popadają w błędy. Że zaś nie zawsze tak się dzieje, jak zrozumiały, dziwią się najpierw, a potem zaczynają wątpić, czy objawienie to było od Boga, czy nie od Boga? Nie widzą bowiem spełnienia się faktu w ogóle albo też widzą go spełnionym w sposób nie przewidziany.

Myśli takich dusz zajęte są dwoma rzeczami. Jedna jest ta, że uważają swoje objawienia za pochodzące od Boga, bo to już z góry przesądziły. A mogła to być równie łatwo tylko ich naturalna skłonność, która spowodowała taką ich postawę. Druga, że objawienia te pochodząc od Boga, powinny się spełnić tak, jak one to rozumiały i myślały.

9. W tym właśnie tkwi wielki błąd. Objawienia bowiem czy mowy Boże nie zawsze spełniają się tak, jak ludzie pojmują, i nie zawsze według ich dosłownego brzmienia. Dlatego też dusze nie powinny upewniać się co do nich ani im zawierzać bezwzględnie, choćby nawet wiedziały, że te objawienia, odpowiedzi czy mowy są od Boga. Takie objawienia bowiem, chociaż pewne są i prawdziwe same w sobie, nie zawsze są takie w swych przyczynach i w naszym sposobie pojmowania. Objaśnimy to w poniższym rozdziale. Wskażemy tam również, że chociaż nieraz Bóg odpowiada w sposób nadprzyrodzony na to, o co się Go prosi, jednak to Mu się nie podoba i niejednokrotnie, chociaż odpowiada, obraża się o to. (s.252)

 

Rozdział 19

Wyjaśnia i udowadnia, że choć widzenia i mowy pochodzące od Boga same w sobie są prawdziwe, to jednak my możemy się co do nich mylić. - Potwierdza to świadectwami z Pisma świętego.

l. Powiedzieliśmy, że chociaż widzenia i mowy Boże są prawdziwe i zawsze pewne same w sobie, to jednak w stosunku do nas nie zawsze są takie. Jednym z powodów tego jest nasz nieudolny sposób pojmowania. Drugim jest to, że przyczyny ich są czasem zmienne. Te dwa powody potwierdzimy świadectwami z Pisma świętego.

Co do pierwszego to jasne jest, że widzenia czy słowa Boże nie zawsze wypełniają się tak, jak brzmią według naszego sposobu myślenia. Dzieje się tak dlatego, że Bóg, niezmierzony i niezgłębiony, zwykł posługiwać się w swoich proroctwach, słowach i objawieniach innymi drogami, odmiennymi pojęciami i myślami od tych sposobów, według których my zazwyczaj rozumujemy. Te pojęcia Boże są o tyle pewniejsze i prawdziwsze, o ile mniej się to wydaje naszemu pojmowaniu. Potwierdzenie tego spotykamy na każdym kroku w Piśmie świętym. Wielu patriarchom nie spełniły się liczne proroctwa i słowa Boże tak, jak się spodziewali. Rozumieli je bowiem w sposób ludzki i zbyt dosłowny. Można się o tym przekonać z poniższych świadectw.

2. a) W Księdze Rodzaju czytamy, że gdy Bóg przywiódł Abrahama do ziemi chananejskiej, rzekł mu: Tibi dabo terram hanc; to znaczy: “Tobie dam tę ziemię” (15, 7). Te słowa powtarzał kilkakrotnie, Abraham zaś zestarzał się, a ziemi nie otrzymał. Gdy więc pewnego razu Bóg wyrzekł do niego te słowa, zapytał Pana: Domine, unde scire possum, quod possesurus sum eam? - “Panie, skąd wiedzieć mogę, że ją posiędę?” (tamże, 15, 8). Wtedy objawił mu Bóg, że nie on, ale synowie jego po czterystu latach posiędą tę ziemię. I Abraham zrozumiał obietnicę, która sama w sobie była najprawdziwsza. Bóg bowiem, dając ziemię synom Abrahama, przez miłość dla niego, dawał ją jakby jemu samemu. Abraham zaś mylił się w sposobie rozumienia i gdyby postępował według tego, jak rozumiał, zbłądziłby bardzo. Przepowiednia bowiem nie była określona co do czasu, a ludzie widząc patriarchę umierającego przed jej wypełnieniem i wiedząc, co Bóg mu obiecał, rozczarowani uznaliby ją za fałszywą.

3. b) Wnukowi Abrahama, Jakubowi, gdy jego syn Józef wezwał go do Egiptu z powodu głodu, jaki panował w Chanaan, ukazał się Bóg w drodze i rzekł: Jacob, Jacob, noli timere, descende in Aegiptum, quia in gentem magnom faciam te ibi. Ego descendam tecum illuc. Et inde adducam te revertentem; “Jakubie, Jakubie! Nie bój się, jedź do Egiptu, bo cię tam rozmnożę w naród wielki. Ja tam z tobą zstąpię i ja cię stamtąd przyprowadzę wracającego się” (Rdz 46, 2-4).

Nie spełniła się jednak ta obietnica tak, jak brzmiała według naszego rozumowania. Wiemy bowiem, że święty starzec Jakub umarł w Egipcie i za życia nie wrócił stamtąd. Obietnica spełnić się miała dopiero na jego synach, których Bóg wywiódł z tego kraju po wielu latach i sam był ich przewodnikiem w drodze. Widać stąd jasno, że ci, którym obietnica ta była znana, mogli być pewni, że Jakub, tak jak żywy i we własnej osobie wszedł do Egiptu za rozkazem i łaską Bożą, tak również żywy i we własnej osobie miał zeń powrócić. W takiej bowiem formie i w takiż sam sposób przyobiecał mu Bóg wyjście i opiekę. A jednak byliby w błędzie dziwiąc się, iż widzą go, jak umiera w Egipcie przed spełnieniem się tego, czego się spodziewał. Najprawdziwsze więc same w sobie słowa Boże mogłyby ich w błąd wprowadzić.

4. c) W Księdze Sędziów (20, 11 nn.) czytamy również, że gdy wszystkie pokolenia Izraelowe złączyły się do walki przeciw pokoleniu Beniamina dla ukarania pewnego wśród nich popełnionego występku, Bóg wyznaczył im wodza. Byli tedy tak pewni zwycięstwa, że kiedy padło z nich dwadzieścia dwa tysiące zabitych, przerazili się i stanąwszy przed Panem płakali przez cały dzień, nie znając przyczyny klęski. Sądzili bowiem, iż wrócą zwycięzcami. Kiedy zapytali Boga, czy mają nadal walczyć, otrzymali odpowiedź, aby szli i nadal walczyli. Wyszli tedy z wielką odwagą, ufając w zwycięstwo. Ale i tym razem wrócili pobici, utraciwszy osiemnaście tysięcy mężów. Zlękli się tedy i nie wiedzieli, co czynić. Walczyli na rozkaz Boży, a wracali zwyciężeni, choć liczbą i siłą przewyższali przeciwników. Z pokolenia Beniamina było tylko dwadzieścia pięć tysięcy sześciuset mężów, ich zaś czterysta tysięcy. Słowo Boże było nieomylne, ale oni błądzili w sposobie jego rozumienia. Nie przyrzekł im bowiem Bóg, że zwyciężą, lecz dał im tylko rozkaz, aby walczyli. Przez klęskę zaś chciał Bóg ukarać ich lekkomyślność i zbytnią pewność siebie i tak ich upokorzyć. Gdy zaś nazajutrz powiedział im, że zwyciężą, rzeczywiście zwyciężyli, choć z trudem i z pomocą podstępu.

5. W ten więc i w wiele innych sposobów zdarza się duszom mylić co do objawień i słów Bożych na skutek dosłownego i powierzchownego ich pojmowania. Dzieje się tak dlatego, jak to już zresztą można było zrozumieć, że głównym celem, jaki Bóg zakłada w tych rzeczach, jest wyrażenie i udzielenie zawartego w nich ducha, który jest oczywiście trudny do zrozumienia. Duch ten jest o wiele obfitszy i wznioślejszy niż litera, przewyższając znacznie jej zasięg. Kto zatem (s.254) trzyma się litery słowa, formy lub zrozumiałego wyobrażenia wizji, nie może nie zbłądzić i nie narazić się na zawstydzenie i upokorzenie. W ich rozumieniu kieruje się bowiem zmysłami a nie duchem ogołoconym ze zmysłowości. Powiada św. Paweł: Littera enim occidit, spiritus autem vivificat; “Litera zabija, a duch ożywia” (2 Kor 3, 6). Dlatego trzeba odstąpić od dosłownego rozumienia widzeń zmysłowych, a zostać pośród ciemności wiary. Wiara bowiem jest duchem, czego zmysły nie mogą ogarnąć.

6. Wielu synów Izraela dochodziło do lekceważenia proroctw i nieufności względem nich dlatego, że słowa i przepowiednie proroków pojmowali dosłownie, a one się nie sprawdzały tak, jak się tego spodziewali. Rozpowszechniło się też u nich i weszło jakby w przysłowie szydzenie z proroków. Skarży się na to Izajasz: Quem docebit Dominus scientiam? ćt quem intelligere faciet auditum? ablactatos a lacte, avulsos ab uberibus. Quia manda, remanda, manda, remanda, exspecta reexspecta, exspecta reexspecta, modicum ibi, modicum ibi. In loquela enim labii, et lingua altera loquetur ad populum istum;

“Kogóż Pan będzie uczył umiejętności? I komu da zrozumieć, co słyszał? Odstawionym od mleka, odsądzonym od piersi. Albowiem [wielu mówi] - trzeba rozumieć o proroctwach - rozkaż, znów rozkaż; rozkaż, znów rozkaż; czekaj, znów czekaj; czekaj, znów czekaj; trochę tu, trochę tam. Bo mówieniem warg i innym językiem będzie mówił do ludu tego” (Iz 28, 9-11). Daje tutaj Izajasz wyraźnie do zrozumienia, iż synowie Izraela szydzili z proroctw i drwiąc powiadali: “czekaj i czekaj”, chcąc w ten sposób wyrazić, że się one nigdy nie spełniały. Mówili tak dlatego, że trzymali się tylko litery, która jest jakby mleko niemowląt, i zmysłów swoich, które są jakby piersi. Takie pojmowanie jest przeciwne dojrzałości wiedzy duchowej. Dlatego pyta prorok: “Kogóż nauczy Pan mądrości zrozumienia Jego proroctw i komu da zrozumieć naukę swoją”, jak nie tym, co “odstawieni są od mleka litery i od piersi zmysłowości?” Bo wielu pojmowało je tylko według mleka powiedzeń dosłownych i litery oraz według piersi zmysłów swoich, i dlatego mówili: “Przyrzeka i przyrzeka, czekaj i czekaj”, itp. Bóg przemawia w mądrości ust swoich a nie ludzkich, i w innym języku niż nasz.

7. Nie należy przeto zważać na nasze zmysły i mowę, zdając sobie sprawę z tego, że mowa Boża jest inną, stosowną do owego ducha, wielce dalekiego od naszych pojęć i o wiele trudniejszego. Jest on tak odrębny od naszych pojmowań, że sam Jeremiasz, chociaż był prorokiem Boga, wydawał się jakby zagubiony w tym, gdy widział znaczenie słów Bożych dalekie od ludzkiego, potocznego sposobu ich pojmowania. Ujął się za ludem swoim mówiąc: Heu, heu, heu, Darninę Deus, ergone decepisti populum istum et Jerusalem, dicenes: Pax erit vobis; et ecce pervenit gladius usque ad animam! - “Ach, ach, ach, Panie Boże! a więc oszukałeś ten lud i Jerozolimę, mówiąc: Pokój wam będzie, a oto miecz przeszedł aż do duszy!” (Jr 4, 10). Pokój, jaki obiecał wówczas Bóg Izraelitom, był tym pokojem, co miał zapanować pomiędzy Bogiem a człowiekiem przez Mesjasza, którego Bóg miał zesłać, oni zaś myśleli o pokoju doczesnym. Sądzili więc wśród wojen i utrapień, że Bóg ich oszukał. Działo się im bowiem przeciwnie, niż się spodziewali. Dlatego też mówili, jak powiada Jeremiasz: Exspectavimus pacem et non erat bonum; “Czekaliśmy pokoju, a nie było dobra” (8, 15). Rzecz oczywista, że musieli pobłądzić, skoro kierowali się jedynie dosłownym znaczeniem słów Bożych.

Któż na przykład nie pomyliłby się i nie zakłopotał, gdyby chciał dosłownie tłumaczyć Dawidowe proroctwa o Chrystusie, zawarte w psalmie siedemdziesiątym pierwszym? W szczególności zaś te miejsca, gdzie mówi: Dominabitur a mań usque ad marę; et aflumine usque ad terminos orbis terrarum; “I będzie panował od morza aż do morza, i od rzeki aż do krańców okręgu ziemi” (w. 8). I na innym miejscu: Liberabit pauperem a potente et pauperem cui non erat adiutor; “Wyzwoli ubogiego od możnego i nędznego, który nie miał pomocnika” (23). Bo przecież Chrystus przyszedł na świat w poniżeniu, żył w ubóstwie i umarł w nędzy. Nie tylko że nie panował, ale się poddał pospólstwu do tego stopnia, że umarł z wyroku Piłata. Nie tylko że nie wybawił swych ubogich uczniów spod władzy możnych tego świata, ale dozwolił, by ich zabijano i prześladowano dla Jego imienia.

8. Tymczasem rzeczone proroctwa o Chrystusie należało rozumieć w znaczeniu duchowym.! w tym znaczeniu są najprawdziwsze. Chrystus jest przecież Panem nie tylko całej ziemi, lecz jako Bóg także Panem niebios. Maluczkich zaś, którzy poszli za Nim, nie tylko odkupił i wybawił z mocy szatana, przeciw któremu nie mieli żadnego pomocnika, lecz nadto uczynił ich dziedzicami królestwa niebieskiego.

Bóg mówił więc w proroctwach o Chrystusie i o Jego wyznawcach według właściwej istoty rzeczy, a było nią królestwo i zbawienie wieczne. Oni zaś pojmowali te proroctwa po swojemu, w sposób niewłaściwy, odnosząc je do doczesnego panowania i doczesnego wybawienia, (s.256) które przed Bogiem nie są ani wybawieniem, ani królestwem. Żydzi zaślepieni literą, nie rozumiejąc jej ducha i prawdy, pozbawili życia swego Boga i Pana, jak to wyraża św. Paweł: Qui enim habitabant Jerusalem, et principes eius, hunc ignorantes et voces prophetarum, quae per omne sabbatum leguntur, iudicantes impleyerunt; “Mieszkańcy bowiem Jerozolimy i zwierzchnicy ich nie uznali Go (Jezusa), a przez wyrok wypełnili zapowiedzi proroków, czytane im w każdy szabat(Dz 13,27).

9. Rozumienie słów Bożych jest tak trudne, że nawet wśród uczniów Chrystusa, którzy przecież z Nim przebywali, byli błądzący. Np. owi dwaj uczniowie, którzy po śmierci Pana szli do miasteczka Emaus. Byli smutni i wątpili - mówiąc: Nos autem sperabamus quod ipse esset redempturus Israel; “A myśmy się spodziewali, że On miał odkupić Izraela” (Łk 24, 21). Mniemali oczywiście, że miało to być odkupienie i panowanie doczesne. Chrystus, nasz Zbawiciel, ukazując się im w drodze, wypomniał im ich głupotę i lenistwo serca ku wierzeniu w to, co napisali prorocy (Łk 24, 25). Nawet w chwili Jego wniebowstąpienia byli jeszcze tacy, którzy w swym niezrozumieniu pytali Go: Domine, si in tempore hoc restitues Regnum IsraeH; “Panie, czy teraz odbudujesz królestwo Izraela?” (Dz 1, 6).

Duch Święty tchnie w liczne słowa inne znaczenie aniżeli to, które ludzie pojmują. Np. słowa Kajfasza o Chrystusie: “Lepiej jest, aby jeden człowiek umarł za lud, niż żeby cały naród miał zginąć” (J 11, 50). Nie mówił tego sam z siebie, mówiąc zaś miał na myśli co innego niż Duch Święty.

10. Widać z tego, że choćby objawienia i słowa były od Boga, my nie możemy być pewni ich znaczenia. Łatwo bowiem i wielce możemy pobłądzić w sposobie ich pojmowania, jako że są one przepaścią i głębokością ducha. Chcieć je ograniczyć do tego, co z nich rozumiemy i co mogą pojąć zmysły, to nic innego, jak chcieć ręką uchwycić powietrze i ująć pył w nim się unoszący. Powietrze rozwiewa się i ręka zostaje próżna.

11. Kierownik duchowy powinien się tedy starać, ażeby duch jego ucznia nie zacieśniał się do cenienia sobie tych widzeń nadprzyrodzonych. Nie są one bowiem czymś więcej, niż pyłem ducha; gdyby więc ich tylko szukał, zostanie bez żadnego ducha. Powinien go więc odrywać od wszelkich widzeń i słów oraz wprowadzać w wolność i ciemność wiary. Z wiary bowiem czerpie się wolność i obfitość ducha, a co za tym idzie, mądrość i należyte zrozumienie słów Bożych.

Niepodobna, aby człowiek nieduchowy mógł wydawać sąd o rzeczach Bożych i pojmować je należycie. Wtedy zaś nie jest duchowy, gdy ocenia je według zmysłów. Tak więc, choćby one nawet podpadały pod któryś ze zmysłów, nie zrozumie ich. Dlatego też powiada św. Paweł: Animalis autem homo non percipit ea, quae sunt spiritus Dei; stultitia enim est Uli, et non potest intelligere; quia spiritualiter examinatur. Spiritualis autem judicat omnia; “Człowiek zmysłowy nie pojmuje tego, co jest z ducha Bożego, i jest to dla niego głupstwem, gdyż zrozumieć tego nie może, co według duchowej miary sądzić należy. Ale kto jest duchowy, rozsądza wszystko(l Kor 2, 14-15). Przez człowieka cielesnego rozumie się tu takiego, który posługuje się tylko zmysłami. Człowiekiem duchowym zaś jest ten, który nie krępuje się ani nie kieruje zmysłami. Jest przeto zuchwalstwem ważyć się na obcowanie z Bogiem drogą nadprzyrodzonych doznań zmysłowych i na to sobie pozwalać.

12. Podam tu pewne przykłady, byśmy to lepiej zrozumieli. Przypuśćmy, że jakiemuś świętemu, prześladowanemu przez nieprzyjaciół, powiada Pan Bóg: Wybawię cię od wszystkich twoich nieprzyjaciół. Przepowiednia ta może być najprawdziwszą, a mimo to zdarzyć się może, że nieprzyjaciele zwyciężą tego człowieka i przyprawią go o śmierć. Zawiódłby się na niej ten, kto by taką obietnicę rozumiał po ziemsku. Pan Bóg bowiem może tu mówić o prawdziwym oraz najbardziej istotnym wybawieniu i zwycięstwie, czyli o wiecznym zbawieniu. Wtedy bowiem dusza zostaje prawdziwie wybawiona i w większej mierze zwycięża swoich nieprzyjaciół, niż gdyby się tutaj od nich uwolniła. Tak więc przepowiednia taka jest o wiele głębsza i prawdziwsza, niżby to człowiek mógł zrozumieć, [odnosząc ją do tego życia. Bóg przemawia zawsze w swoim języku i kładzie nacisk na to, co jest najważniejsze i najkorzystniejsze]. Człowiek zaś może to tłumaczyć na swój sposób i według własnego, mniej ważnego celu. Przez to często się myli. Można to poznać z proroctwa Dawida o Chrystusie: Reges eos in virga ferrea, et tamquam vas figuli confringes eos; “Będziesz nimi rządził laską żelazną, a jak naczynie garncarskie pokruszysz ich” (Ps 2, 9). Mówi tutaj Bóg o istotnym i doskonałym panowaniu, tj. o panowaniu wiecznym. I to się spełniło. Nie mówił zaś o rzeczy nieistotnej, jaką jest panowanie doczesne, które nie spełniło się w Chrystusie w czasie Jego życia na ziemi.

13. Weźmy inny przykład. Jakaś dusza bardzo pragnie męczeństwa. I oto mówi jej Bóg: “Będziesz męczennicą”. Dusza z wielką wewnętrzną (s.258) pociechą ufa, że tak się stanie. Umiera jednak śmiercią naturalną. Obietnica była prawdziwa. Dlaczegóż się więc nie spełniła? Spełni się ona i może się spełnić, ale w tym, co jest istotne i najważniejsze. Bóg udziela duszy miłości i nagrody właściwej męczennikom, w ten sposób daje to, czego pragnęła i co jej przyrzekł. Dusza pragnęła nie tyle szczególnego jakiegoś sposobu śmierci, ile oddania Bogu usługi męczennicy. Sam rodzaj śmierci nic by tutaj nie znaczył bez tej miłości, którą wraz z praktykowaniem i nagrodą męczeństwa da jej Bóg w inny, doskonalszy sposób. Sposób ten całkowicie zadowoli duszę, bo chociaż nie umrze jako męczennica, otrzyma to, czego pragnęła.

Gdy takie i inne podobne pragnienia rodzą się z żywej miłości, chociaż nie spełniają się tak, jak to sobie dusze wyobrażają i przedstawiają, przecie ziszczają się o wiele doskonalej i z większą chwalą Bożą. Dlatego mówi Dawid: Desiderium pauperum exaudivit Dominus; “Pragnienia ubogich wysłuchał Pan(Ps 9, 17). Zaś w Księdze Przypowieści powiada Mądrość Boża: Desiderium suum iustis dabitur; “Sprawiedliwym dane będzie, czego pragną” (10, 24). Stąd widzimy, że wielu świętych pragnęło nieraz z miłości ku Bogu rzeczy szczególnych, a pragnienie ich nie spełniło się w życiu doczesnym; z całą jednak pewnością spełniło się, jeśli tylko byto dobre i sprawiedliwe, w życiu przyszłym. Jako prawdziwe mogło im to być obiecane już w tym życiu, tj. mógł im Bóg powiedzieć: “Spełni się wasze pragnienie”, chociaż nie spełniło się tak, jak myśleli.

14. Tak więc, a prócz tego na wiele innych sposobów, mogą być słowa i widzenia pochodzące od Boga prawdziwe i pewne, my zaś możemy się co do nich pomylić, a to z powodu nieumiejętności rozumienia ich zgodnie z wznioslymi i głównymi zamiarami Bożymi oraz ze znaczeniem, jakie im Bóg nadaje. Dla dobra dusz i dla ich bezpieczeństwa należy je zatem skłaniać do tego, by roztropnie odrywały się od tych nadprzyrodzonych zjawisk. Trzeba je natomiast przyzwyczajać do czystości ducha w ciemnej wierze, będącej środkiem do zjednoczenia.

Rozdział 20

Dowodzi świadectwami Pisma świętego, że słowa Boże, mimo iż są zawsze prawdziwe, nie zawsze są pewne we własnych przyczynach.

l. Musimy się teraz zastanowić i rozważyć drugi powód, dla którego widzenia i słowa Boże, będące same w sobie zawsze prawdziwe, odnośnie do nas nie zawsze są pewne; dzieje się to dla przyczyn, na których są oparte. Bóg niejednokrotnie mówi rzeczy oparte na stworzeniach i na ich działaniu. A że one są zmienne i zawodne, przeto i słowa Boże, jako że się na nich opierają, mogą się także zmieniać i stawać się zawodne. Gdy bowiem jedna rzecz zależna jest od drugiej, to jeśli pierwsza zawiedzie, zawodzi również i druga. Gdyby na przykład Pan Bóg powiedział: “za rok ześlę taką a taką plagę na to królestwo”, a podstawą i przyczyną tej groźby byłaby obraza, której Bóg w tym królestwie doznaje, to jeśliby ona ustała, mogłaby się również nie spełnić i kara. Groźba jednak była prawdziwa, oparta na aktualnej winie i gdyby zło trwało dalej, spełniłaby się z całą pewnością.

2. Tak było z miastem Niniwą. Pan Bóg rozkazał prorokowi Jonaszowi, aby w Jego imieniu zapowiedział karę: Adhuc quadraginta dies, et Ninive subyertetur; “Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwą będzie zburzona” (Jon 3, 4). Groźba jednak nie spełniła się albowiem ustała jej przyczyna. Były nią grzechy tego miasta, za które ludzie zaczęli natychmiast pokutować. Bez takiej pokuty kara przyszłaby niezawodnie.

Czytamy również w trzeciej Księdze Królewskiej, że król Achab zgrzeszył ciężko, a wtedy Bóg za pośrednictwem naszego ojca Eliasza zagroził ciężką karą jemu, jego domowi i królestwu. Gdy jednak Achab rozdarł z żalu swoje szaty i przywdział wtosiennicę, pościł, spał w worze oraz chodził smutny i skruszony, Bóg posłał mu przez tego samego proroka słowa: Quia igitur humiliatus estmei causa, non inducam malum in diebus eius, sed in diebus filii sui; “Ponieważ tedy ukorzył się dla mnie, nie przywiodę złego za dni jego, ale za dni jego syna” (21, 17-29). Widzimy z tego, że kiedy Achab zmienił swe nastawienie, Bóg też zmienił swój wyrok.

3. Możemy stąd wysnuć dla naszego przedmiotu wniosek, że chociaż Bóg objawi lub powie duszy coś złego czy dobrego, dotyczącego jej czy innych i rzecz ta sama w sobie jest pewna, odmienić się to może poniekąd albo i nie spełnić wcale, stosownie do zmiany, która zajdzie albo w tej duszy, albo w przyczynie, na której Bóg się opierał. Więc może się coś nie spełnić tak, jak się spodziewano, a niejednokrotnie tylko sam Bóg będzie znał tego przyczynę. Wiele rzeczy zwykł Bóg mówić i uczyć, niekoniecznie po to, iżby się je od razu miało zrozumieć czy ogarnąć, lecz aby zrozumiane zostały później, gdy przyjdzie potrzebne do tego światło, czy też gdy będzie (s.260) osiągnięty ich skutek. Podobnie postępował Chrystus ze swoimi uczniami, mówiąc wiele przypowieści i zdań, których znaczenia nie rozumieli aż do czasu, w którym mieli je innym głosić, to jest do chwili zstąpienia na nich Ducha Świętego. On to, według słów Chrystusa, miał im wyjaśnić wszystko, cokolwiek mówił do nich Chrystus w czasie swojego życia (J 14, 16). Tak na przykład św. Jan mówi o wjeździe Chrystusa do Jerozolimy: Haec non cognoverunt discipuli eius primum; sed quando glorificatus est Jesus, tunc recordati sunt quia haec erant scripta de eo; “Tego z początku nie rozumieli uczniowie Jego, ale gdy był Jezus uwielbiony, wówczas przypomnieli sobie, że tak było o Nim napisane(J 12, 16). Przez duszę przechodzi więc wiele rzeczy Bożych, nawet bardzo niezwykłych, których ani ona sama, ani jej kierownik nie zrozumie aż do właściwego czasu.

4. W pierwszej Księdze Królewskiej czytamy, że Bóg rozgniewany na kapłana Helego, który nie karał swoich synów za ich grzechy, przesłał mu za pośrednictwem Samuela między innymi te słowa: Loquens locutus sum, ut domus tua, et domus patris tui, ministraret in conspectu meo, usque in sempiternum. Verumtamen absit hoc a me; “Mówiąc rzekłem, żeby dom twój i dom ojca twego służył przed oczyma moimi aż na wieki. Ale teraz niech to daleko będzie ode mnie” (l Sm 2, 30). Służba kapłańska polegała na oddawaniu Bogu czci i chwały i w tym celu Bóg przyobiecał ją jego ojcu na wieki, byleby nie sprzeniewierzono się powinności. Gdy jednak ustała gorliwość Helego o cześć Bożą (bo jak sam Bóg się skarży, bardziej czcił on synów swoich niż Boga, ukrywając grzechy synów, aby ich nie zawstydzać), ustała też obietnica, która trwałaby na zawsze, gdyby zawsze trwała ich żarliwość i gorliwa służba.

5. Nie trzeba więc sądzić, że objawienie i słowa Boże dlatego, że same w sobie są prawdziwe, muszą spełnić się niezawodnie według brzmienia słów, szczególnie gdy uzależnione są od przyczyn ludzkich, które mogą się zmieniać, przeobrażać czy przeinaczać. Tylko sam Bóg wie, w jakim one stopniu uzależnione są od tych przyczyn. Nie zawsze też objawia te przyczyny, lecz czasem pomija je milczeniem, wypowiadając tylko samo słowo lub udzielając objawienia, jak to uczynił z mieszkańcami Niniwy, zapowiadając im nieodwołalnie zniszczenie po czterdziestu dniach (Jon 3, 4). Przy innych objawieniach natomiast podaje przyczyny, jak to na przykład postąpił z Roboamem. Powiedział mu bowiem: “Jeśli będziesz strzegł przykazań moich, jak czynił Dawid, sługa mój, będę z tobą i zbuduję tobie dom wierny, jak zbudowałem Dawidowi” (1 Krl 11, 38). Wszelako czy Bóg wyjaśnia czy nie, nie można w tych sprawach być pewnym zrozumienia. Nie można bowiem zrozumieć całkowicie ukrytych w słowach Boga prawd i różnorodności znaczeń. On przecież przemawia na wysokości niebios według dróg wieczności, my zaś na ziemi ciemni pojmujemy jedynie drogi ciała i czasu. Dlatego słusznie mówi Mędrzec: “Bóg na niebie, a ty na ziemi: przeto niech będzie słów twoich mało” (Koh 5,1).

6. Może ktoś powiedzieć: jeśli nie mamy rozumować na temat słów i objawień Boga ani w nie się zagłębiać, to po cóż Bóg nam je daje?

Powiedziałem już, że każde słowo Boże będzie zrozumiane we właściwym czasie, na rozkaz Tego, który je wypowiedział, a zrozumie je ten, komu Bóg zechce dać zrozumienie. Wtedy okaże się, że takie postępowanie było słuszne, gdyż Bóg nie czyni niczego bez powodu i słuszności. Trzeba więc uwierzyć, że nie można zrozumieć czy pojąć znaczenia słów i dzieł Bożych ani ograniczać się tylko do pozorów bez narażania się na wielkie pomyłki i zawstydzenie.

Aż nadto doświadczyli tego prorocy, będący narzędziami słowa Bożego. Prorokowanie ludowi było dla nich udręczeniem, gdyż jak mówiliśmy, wiele z tego, co mówili, nie spełniło się co do litery. Z tego powodu naśmiewano się i drwiono z proroków, co wyraża Jeremiasz: “Byłem pośmiewiskiem cały dzień, wszyscy się ze mnie natrząsają. Bo od dawna mówię, krzycząc: Niesprawiedliwość! i głosząc spustoszenie; i stała mi się mowa Pańska urąganiem i pośmiewiskiem cały dzień. I rzekłem: Nie będę Go wspominał ani nie będę więcej mówił imieniem Jego(Jr 20, 7-9). Chociaż prorok mówił te słowa ze zniechęceniem człowieka słabego, który nie może znieść dróg i tajemnic Bożych, to równocześnie daje nam wyraźnie poznać różnicę, jaka zachodzi pomiędzy spełnieniem się słów Boga a zwyczajnym znaczeniem ich brzmienia. Dlatego też proroków uważano za zwodzicieli i tyle cierpieli oni z powodu proroctw, że ten sam Jeremiasz mówi: Formido et laqueus facta est nobis vaticinatio et contritio; “Strachem i sidłem stało się nam proroctwo i skruszeniem” (Lm 3, 47).

1. Dlatego też prorok Jonasz uciekł, gdy go Bóg posłał na przepowiadanie zniszczenia Niniwy. Wiedział bowiem, jak różnią się słowa Boże od zrozumienia ludzkiego i jak różne są ich przyczyny. Uciekł więc, aby się z niego nie śmiano, gdyby się proroctwo nie spełniło, a potem przez czterdzieści dni wyczekiwał za murami miasta, by (s.262) ujrzeć czy się spełni. A kiedy proroctwo się nie spełniło, strapiony wielce mówił do Boga: Obsecro, Domine, numquid non hoc sit verbum meum, cum adhuc essem in terra mea? propter hoc praeoccupavi, ut fugerem in Tharsis; “Proszę, Panie, czy nie to jest słowo moje, gdym jeszcze był na ziemi mojej? Dlatego chciałem uprzedzić, uciekając do Tarsis(Jon 4, 2). I rozżalił się prorok i błagał Boga, iżby go pozbawił życia.

8. Dlaczego więc mamy się dziwić, że pewne słowa i przepowiednie, jakich Bóg udziela duszom, nie spełniają się według ich rozumienia? Bóg na przykład zapewni o czymś jaką duszę, przedstawi i przyrzeknie jej dobro lub zło dla niej lub dla innych, opierając się przy tym na zasługach czy grzechach danej duszy lub innych. Spełnienie przepowiedni będzie uzależnione od trwania tej przyczyny. Że zaś przyczyna jest zmienna, więc przyrzeczenie może się zmienić. Dlatego też należy polegać nie na własnym rozumieniu, lecz oprzeć się całkowicie na wierze.

 

Rozdział 21

Objaśnia, że Bóg, chociaż odpowiada niekiedy na to, o co Go prosimy, nie podoba sobie w używaniu takich sposobów. Udowadnia, że chociaż Bóg zgadza się i odpowiada, to jednak często gniewa się z tego powodu.

l. Ludzie duchowi sądzą czasem, że dobrą jest rzeczą ciekawość, z jaką pragną się dowiedzieć pewnych rzeczy sposobem nadprzyrodzonym. Uważają to za dobre i miłe Bogu na podstawie tego, że Bóg odpowiada czasem na te ich pragnienia. Chociaż rzeczywiście jest prawdą, że Pan Bóg czasem odpowiada, nie jest to jednak sposób właściwy i Bóg tego nie chce. Raczej przeciwnie, często się gniewa, gdyż to Go obraża.

Przyczyna leży w tym, że żadnemu stworzeniu nie wolno wychodzić poza granice, jakie Bóg zakreślił jego stanowi według natury. Naznaczył On ludzkiemu rozumowi naturalne granice działalności. Toteż nie wolno człowiekowi poza nie wykraczać, a odkrywanie rzeczy sposobem nadprzyrodzonym jest wychodzeniem z granic naturalnych. Jest to więc rzeczą niedozwoloną i Bóg tego nie chce, gdyż obraża Go to wszystko, co jest niedozwolone. Dobrze o tym wiedział król Achaz, bo chociaż z woli Boga mówił mu Izajasz, by prosił o jakiś znak, nie chciał tego uczynić i odpowiedział: Non pętam et non tentabo Dominum: “Nie będę prosił i nie będę kusił Pana(Iz 7, 12). Odnoszenie się więc do Boga drogami nadzwyczajnymi, tj. nadprzyrodzonymi, jest Jego kuszeniem.

2. Może więc ktoś zapytać: jeśli Bóg tego nie chce, dlaczego czasem odpowiada? Powiem przede wszystkim, że [niekiedy takie odpowiedzi daje szatan. Lecz jeśli i Bóg odpowiada,] czyni to dla słabości duszy, by nie wpadła w przygnębienie, nie zawracała z drogi, którą chce iść i nie sądziła, że Bóg jest dla niej zbyt surowy, a przez to nie była wystawiona na zbyt wielką próbę. Czasem znowu dla innych, Bogu tylko znanych przyczyn wynikających ze słabości danej duszy, widzi On, że odpowiedzieć należy i zniża się ku niej tą drogą. Czyni tak przeważnie z duszami słabymi i wątłymi, by im dać zakosztować smaku i bardziej zmysłowej słodyczy w przestawaniu z Sobą. Nie jest to jednak dowodem, że Pan Bóg podoba sobie w takich sposobach obcowania, czy w takiej drodze. Jeśli dzieje się tak, to tylko dlatego, że, jak mówiliśmy, Bóg daje każdemu według jego właściwości, jest bowiem jak źródło, z którego każdy czerpie swoim naczyniem. Wyjątkowo pozwala używać przewodów nadzwyczajnych, ale nie znaczy to, że wolno za ich pomocą otrzmywać wodę. Od Niego to zależy, kiedy, jak i komu zechce tym sposobem udzielić, my nie mamy do tego żadnego uprawnienia. Widząc więc nieraz, jak mówiliśmy, dusze dobre i proste, nie odmawia im, by ich nie zasmucać i odpowiada na ich żądanie. Ale nie jest to dowodem, że ten sposób jest Mu miły.

3. Wyjaśnimy to lepiej na przykładzie. Ojciec rodziny ma na stole zastawione liczne i rozmaite potrawy, jedne lepsze od drugich. Dziecko prosi go nie o najlepszą, lecz o pierwszą, która mu się spodoba. Prosi o nią, bo uważa ją za najlepszą dla siebie. Ojciec widząc, że choćby dziecku dał lepszą potrawę, ono jej nie przyjmie, a tylko tę, o którą prosi, bo ma ochotę tylko na tamtą, by więc dziecko nie odeszło bez swego posiłku i zmartwione, da mu, choć ze smutkiem, tę potrawę, której pożąda. Podobnie uczynił Bóg z synami Izraela, gdy Go prosili o króla; dał im go, ale z wielką niechęcią, bo nie było to dla ich dobra. Do Samuela zaś rzekł wtedy: Audi vocem populi in omnibus quae loquuntw tibi: non enim te abiecerunt, sed me; to znaczy: “Słuchaj głosu ludu tego i daj im króla, o którego cię proszą, bo nie ciebie odrzucili, ale mnie, żebym nie królował nad nimi” (l Sm 8, 7). W podobny sposób ustępuje Bóg duszom i pozwala im na to, co (s.264) mniej doskonałe, gdyż one nie chcą czy nie umieją iść inną drogą. Doznają także niekiedy subtelnych wrażeń i słodyczy w duchu lub uczuciu, bo nie dorosły do mocniejszego i trwalszego pokarmu, to jest do trudów krzyża Jego Syna. Pragnie jednak, by się tego krzyża trzymały więcej niż czegokolwiek innego.

4. Takie pragnienie poznawania rzeczy drogą nadprzyrodzoną uważam za gorsze niż pragnienie smaków duchowych dla zmysłów. Nie wiem bowiem, czy dusza, która ich pożąda, może uniknąć grzechu, przynajmniej powszedniego, choćby miała wiele dobrych intencji i była już posunięta w doskonałości. Odnosi się to i do tego, kto jej daje takie rozkazy i na to pozwala. Taka droga nadzwyczajna jest niepotrzebna, mamy bowiem rozum, prawo i naukę Ewangelii, które aż nadto wystarczają. Nie ma takich trudności czy potrzeb, których by nie można było rozwiązać za ich pomocą i to z większym upodobaniem Bożym i z większym pożytkiem dusz.

Tak dalece też musimy posługiwać się rozumem i nauką Ewangelii, że chociażby za naszym staraniem, czy wbrew naszej woli, objawiono nam jakieś rzeczy nadprzyrodzone, musimy je dobrze zbadać, czy są zgodne z rozumem i Ewangelią. I to tylko możemy z nich przyjąć, co się z nimi zgadza, nie dlatego, że były objawione, ale dlatego, że są z nimi zgodne, nie przykładając oczywiście żadnego znaczenia do objawienia; przeto należy zbadać takie rzeczy objawione dokładniej niż gdyby nie było co do nich objawienia, bo szatan po to wmawia również wiele rzeczy prawdopodobnych, zgodnych z rozumem i spełniających się, ażeby przez nie uwodzić.

5. Nie ma więc w naszych potrzebach, pracach i trudnościach lepszego i pewniejszego środka jak modlitwa i ufność, że Bóg im zaradzi przez te środki, które Jemu się podobają. Potwierdza to Pismo święte, gdzie czytamy, że kiedy król Jozafat był w wielkim ucisku, otoczony nieprzyjaciółmi, poszedł na modlitwę i tak się skarżył Bogu: Cum ignoremus quid facere debeamus, hoc solum habemus residui, ut oculos nostros dirigamus ad te; “Gdy nie wiemy, co czynić mamy - z powodu braku środków - to tylko nam zostaje, abyśmy oczy nasze podnieśli do Ciebie(2 Krn 20,12), ażebyś Ty zaradził, jak Ci się najlepiej podobać będzie.

6. Chociaż Bóg czasem odpowiada na żądanie dusz, to niekiedy jednak na nie się obraża. Można to już zrozumieć z tego, cośmy powiedzieli, ale dobrze będzie potwierdzić to świadectwami Pisma świętego.

a) W pierwszej Księdze Królewskiej (28, 6 nn) czytamy, że Sauł zapragnął mówić ze zmarłym prorokiem Samuelem. Ukazał mu się ten prorok, jednak z tego powodu zagniewał się Bóg i dlatego Samuel zganił mocno Saula za to, że to uczynił: Quare inquietasti me utsuscitarer? “Dlaczego nie dajesz mi spokoju i wywołujesz mnie?” (l Sm28, 15).

b) Na innym miejscu czytamy, że chociaż Bóg odpowiedział synom Izraelowym, udzielając im mięsa, o które prosili, zagniewał się jednak na nich i ukarał ich ogniem z nieba. Jest o tym mowa w Księdze Liczb (11, 32-33) i mówi o tym Dawid: Adhuc escae eorum erant in ore ipsorum, et ira Dei descendit super eos; “Jeszcze pokarm był w ich ustach, a gniew Boży zstąpił na nich” (Ps 77, 30-31).

c) W tej samej Księdze Liczb czytamy, że Bóg rozgniewał się na proroka Balaama za to, że poszedł do Madianitów, zawezwany przez ich króla Balaka, mimo że przecież Bóg zgodził się na to; on jednak miał ochotę tam się udać i prosił o to Boga. Gdy był już w drodze, ukazał mu się anioł z mieczem, zagroził śmiercią i rzekł: Peryersa est via tua mihique contraria; “Przewrotna jest droga twoja, a mnie przeciwna” (Lb 22, 32). I dlatego chciał go anioł zabić.

7. Widać więc z tego, że Pan Bóg nieraz ustępuje, ale jest obrażony żądaniami dusz. Wiele na to jest przykładów w Piśmie świętym i poza nim. Przytaczanie ich jednak byłoby zbyteczne, gdyż rzecz jest jasna.

Powtarzam tylko, że jest bardzo niebezpieczne chcieć obcować z Bogiem za pomocą tych dróg. Kto więc przywiązuje się do nich, popadnie w błędy i narazi się na zawstydzenie. Kto im kiedykolwiek zaufał, wie o tym dobrze z własnego doświadczenia.

Zachodzą tu bowiem trudności w należytym zrozumieniu słów i widzeń pochodzących od Boga, jak również trudności w rozróżnianiu ułud złego ducha. Szatan bowiem postępuje z duszą zazwyczaj w taki sposób, jak Bóg zwykł postępować. Przedstawia jej więc obrazy tak podobne do tych, jakie Bóg jej ukazywał, wkradając się jak wilk w owczym odzieniu między trzodę, że tylko z trudem można je odróżnić. Objawia on duszom wiele rzeczy prawdziwych, pewnych i zgodnych z rozumem, przez które one łatwo dadzą się uwieść. Sądzą bowiem, że skoro się rzeczywiście spełniają, pochodzą od Boga. Nie myślą o tym, że ktoś, kto ma jasne, naturalne światło rozumu, łatwo może poznać wiele rzeczy przeszłych i przyszłych, uwzględniając ich przyczyny. Ponieważ zaś szatan posiada to światło niezmiernie (s.266) żywe, więc również z największą łatwością może przewidzieć z danej przyczyny dany skutek, choć ten nie zawsze musi nastąpić, bo wszystkie przyczyny zależą od woli Bożej.

8. Podamy przykład. Szatan widzi, że warunki na ziemi, w powietrzu i w pewnych porach roku tak się układają, iż z konieczności po pewnym czasie wytworzy się atmosfera powodująca choroby. Będzie ona dla ludzi zabójcza i spowoduje większą lub mniejszą zarazę. Zobacz więc, skąd poznał przyczynę zarazy. I cóż wielkiego, jeżeli szatan objawi to duszy mówiąc: “Od dziś za rok czy pół roku przyjdzie zaraza”, i to okaże się prawdą? Oto proroctwo szatana. W podobny sposób może poznać trzęsienie ziemi, podpatrując, jak się jej wnętrze napełnia powietrzem (24). Może następnie powiedzieć innym: “W tym czasie będzie trzęsienie ziemi”. Takie poznanie jest wynikiem naturalnego bystrego rozumowania, do którego wystarcza dusza wolna od namiętności. Mówi bowiem Boecjusz: Si vis ciaro lumine cernere verum, gaudia pelle, timorem spemque fugato, nęć dolor adsit; “Jeżeli chcesz w jasnym świetle poznać prawdę, odrzuć od siebie radość, strach, nadzieję i ból” (25).

9. Tak samo można przewidzieć zdarzenia nadprzyrodzone w ich przyczynach naturalnych na podstawie działania Opatrzności Bożej. która sprawiedliwie i niezawodnie interweniuje, gdy tego wymagają dobre lub złe sprawy synów ludzkich. I tak na przykład można poznać sposobem naturalnym, że ta lub owa osoba, to czy inne miasto lub w ogóle cokolwiek zbliża się do pewnej konieczności, takiego czy innego kresu, w którym Bóg, według swej Opatrzności i sprawiedliwości, musi wystąpić zgodnie z tym, czego wymagają okoliczności. z karą czy nagrodą, według tego, jaka była przyczyna interwencji. Można wówczas powiedzieć: “W tym a tym czasie Bóg tego udzieli, takie czy inne przyjdą dobrodziejstwa lub kary”. Tak właśnie święta Judyta oznajmiła Holofernesowi zagładę synów Izraela. Najpierw powiedziała mu o licznych grzechach i występkach, których się dopuścili, a potem podała wniosek z tego wysnuty: Et quoniam haec f aciunt, certum est quod in perditionem dabuntur; “Otóż, ponieważ to czynią, pewna rzecz, że wydani będą na zagładę(Jdt 11, 9-12). Jest to przykład domyślania się kary z jej przyczyny. Znaczy to tyle, co: jest pewne, że grzechy sprowadzają na grzeszących kary, gdyż tego wymaga sprawiedliwość. Mądrość Boża potwierdza to, gdy mówi: Per quae quis peccat, per haec et torquetur; “Przez co kto grzeszy, przez to też karany bywa(M dr 11, 17).

10. Szatan może poznawać takie rzeczy nie tylko rozumem naturalnym, ale kierując się również doświadczeniem, którego nabrał, widząc jak Bóg postępuje w podobnych wypadkach. Może to więc odgadnąć i przepowiedzieć. Świątobliwy Tobiasz poznał na podstawie przyczyny karę zagłady grożącą Niniwie. Przestrzegł tedy swego syna, mówiąc: “Zważ, synu, w godzinie, w której ja i twoja matka pomrzemy, abyś uszedł z tej ziemi, bo nie ostanie się ona”; Video enim quia iniquitas eiusfinem dabit ei (Tb 14, 12-13). Widzę to jasno, że ta oto nieprawość stanie się przyczyną kary, tj. upadku i całkowitego zniszczenia. Szatan i Tobiasz mogliby także poznać to wszystko nie tylko z nieprawości miasta, lecz także na podstawie doświadczenia, widząc, że za takie grzechy, jakie tam popełniano. Pan Bóg zniszczył świat potopem lub na przykład, że za grzechy sodomitów Bóg zniszczył ich miasto ogniem. Tobiasz mógł te rzeczy poznać również i przez Ducha Bożego.

11. Szatan wie, że na przykład Piotr, biorąc rzecz naturalnie, nie może żyć dłużej niż tyle a tyle lat. Może więc taką rzecz przepowiedzieć. I tak przepowiedzieć może wiele innych rzeczy i to na różne sposoby, których nawet w małym stopniu wymienić niepodobna, są bowiem bardzo skomplikowane i tak bardzo subtelne, że mogą w błąd wprowadzić. Błędów tych można uniknąć jedynie przez unikanie wszelkich objawień, wizji i mów nadprzyrodzonych.

Słusznie więc gniewa się Bóg na duszę, która je dopuszcza. Jest bowiem zuchwalstwem narażanie się na takie niebezpieczeństwo. Jest to zarazem zarozumiałość, ciekawość, początek pychy, korzeń i podwalina próżnej chwały, wreszcie wzgarda rzeczy Bożych i przyczyna rozlicznych nieszczęść, w które już wielu popadło. Niektóre dusze tak rozgniewały Boga, że rozmyślnie dozwolił im błądzić, łudzić się, zaciemniać ducha, opuszczać prawą drogę życia, dając miejsce ich próżnościom i przywidzeniom, stosownie do słów Izajasza:

Dominus miscuit in medio ejus spiritum vertiginis; “Pan wmieszał w pośrodek niego ducha zamętu(19,14). To określenie jest tym trafniejsze, że Izajasz czyni w nim aluzję do tych, co chcieli poznać (s.268) rzeczy przyszłe sposobem nadprzyrodzonym. Bóg nie dlatego wmieszał w pośrodek nich ducha zamętu, wzburzenia, czyli jednym słowem ducha przewrotności, żeby sam chciał ich w błąd wprowadzić, lecz dlatego, ponieważ oni pragnęli rzeczy, jakich przyrodzonym sposobem pojąć nie mogli. Bóg rozgniewawszy się za to, dopuścił na nich zamieszanie powstrzymując światło w tym, w co nie życzył sobie, aby się wtrącali. I dlatego mówi prorok, że zamieszanie sprawił w nich Duch Boży przez to, że się od nich oddalił. Tak więc Bóg staje się przyczyną tamtej szkody, oczywiście przyczyną pozbawiającą (causa privativa), która polega na odjęciu światła i łaski, skutkiem czego ludzie nieuchronnie popadają w błąd.

12. W taki sam sposób dozwala Bóg, że i szatan zwodzi i zaślepia wielu, którzy na to zasłużyli pychą i grzechami. Zdoła to szatan czynić i udaje mu się to, bo oni mu wierzą i do tego stopnia uważają go za ducha dobrego, iż żadnym sposobem nie można ich przekonać o błędzie. Opanował ich bowiem duch przewrotności, a Pan Bóg na to zezwolił. Czytamy w Piśmie świętym, że i proroków króla Achaba uwiódł duch kłamstwa za dopuszczeniem Boga, który rzekł do szatana: Decipies et praevalebis; egredere, etfac ita; “Zwiedziesz i przemożesz; wynijdź, a uczyń tak” (1 Krl 22,22). I rzeczywiście, tak dalece uwiódł proroków i króla, że nie uwierzyli prorokowi Micheaszowi, przepowiadającemu im prawdę zupełnie przeciwną tej, którą tamci wskazywali. Dopuścił Bóg na nich zaślepienie, by mieli to, czego sami pragnęli. Albowiem pragnęli, aby Bóg postąpił i odpowiedział według ich żądania i pragnienia. Już samo takie pragnienie było najpewniejszym warunkiem i powodem, aby Bóg dopuścił na nich zaślepienie i omamienie.

13. Prorok Ezechiel tak mówi w imieniu Boga o tym, kto chce sposobem nadprzyrodzonym, przez próżność ducha i swoją ciekawość, osiągnąć poznanie różnych rzeczy: “Jeżeli przyjdzie człowiek do proroka, aby mię przezeń zapytać, ja, Pan, odpowiem mu sam przez siebie. I położę oblicze moje przeciw owemu człowiekowi, a jeśliby prorok zbłądził i powiedział słowo, ja, Pan, zwiodłem proroka owego”; Ego, Dominus, decepi prophetam illum (Ez 14, 7-9). Należy to tak rozumieć, że Bóg nie da swojej łaski w celu wyprowadzenia takiej duszy z błędu. Wyraża to słowami: “Ja, Pan, odpowiem mu sam przez siebie”, co znaczy, że człowiek ten zostanie pozbawiony wszelkiej łaski i względu Bożego, a tym samym popadnie w błędy. Wówczas szatan poddaje duszy różne odpowiedzi według jej upodobania i pożądania. Dusza zaś cieszy się nimi, gdyż one zgodne są z pragnieniem jej woli i tym sposobem pozwala się zwieść.

Może się wydawać, że odeszliśmy nieco od tematu podanego na początku tego rozdziału. Obiecaliśmy bowiem udowodnić, że chociaż Bóg daje duszom odpowiedzi, niejednokrotnie gniewa się na nie. Jeśli się jednak to dobrze rozważy, okaże się, że wszystko to zostało powiedziane dla potwierdzenia naszego założenia, bo ze wszystkiego wynika, iż Bóg, skoro dopuszcza tyle sposobów błądzenia, nie ma upodobania w tym, by dusze szukały tych widzeń.

 


(21) Św. Tomasz z Akwinu: De veritate. Qu. 12, a. 6.

(22) Powiedzenie św. Bernarda z Clairveaux w Epistola 111; Migne PL 182, 2588.

(23) Siedem subtelnych wad, właściwych początkującym, opisał Święty w Nocy ciemnej, ks. I, rr. 1-7.

(24) Porównania te związane są z pojęciami, jakie o zjawiskach przyrody mieli ludzie w XVI w. Niemniej jednak zostaje pewne, że szatan wiele rzeczy może przewidzieć, gdyż ma niezwykłą intuicję rozumową, właściwą aniołom.

(25) Dokładny tekst Boecjusza brzmi: Tu quoque si vis lumine ciaro cernere verum, - Tramite recto carpere callem, - Gaudia pelle, - Pelle timorem, - Spemque fugato, - Nec dolor adsit. (De consolatione philosophiae, l. 2, 7; Mignę PL 63, 656-7).