Od wiary do zawierzenia

Wiarę w Boga deklaruje ponad 90 proc Polaków. A ilu wierzy Bogu? Tego nie pokazują żadne statystyki. Biblia tymczasem wyraźnie odróżnia jedno od drugiego.
 
Często są podejmowane wysiłki, by dostarczyć niezbitych „dowodów” na istnienie Boga. Znamienne jednak, że niczego podobnego nie znajdujemy na kartach Biblii. Nigdzie nie zajmuje się ona wykazywaniem ani udowadnianiem, że Bóg istnieje. Co więcej, można powiedzieć, że istnienie Boga jest bardziej oczywiste niż istnienie człowieka, ponieważ życie człowieka jest naznaczone znamionami przejściowości i przemijania. Natomiast Biblia bardzo mocno uwypukla konieczność zawierzenia Bogu, czyli okazania Mu bezgranicznego zaufania, które pozwala pokonywać największe przeciwności i przezwyciężyć to, co trudne.
Czy wiara w Boga wystarczy?

Wśród starotestamentowych modlitw utrwalonych w Księdze Psalmów szczególne miejsce zajmuje Ps 14[13]. Występuje w niej – z nieznacznymi zmianami – dwukrotnie, w Księdze pierwszej (Ps 1-41) oraz w Księdze drugiej (Ps 42-72) jako Ps 53[52]. Znamienne, że w procesie długiej i skomplikowanej redakcji Księgi Psalmów właśnie ten utwór został w pewien sposób uprzywilejowany, nie jest bowiem sprawą przypadku, że utrwalono go dwa razy, co zostało uszanowane i potwierdzone w wielowiekowym procesie przekazu ksiąg świętych.
Psalm 14 przejawia wiele cech nauczania prorockiego. Otwierają go słowa:
„Rzekł głupiec w swoim sercu:
»Nie ma Boga«” (w 1).
Użyty tu hebrajski rzeczownik näbäl ma znaczenie „głupi (intelektualnie i moralnie)”, „ktoś, kto w obrębie określonej sfery wpływów jest bez znaczenia, nic nie ma do zaoferowania, jest bezużyteczny, nie wzbudza szacunku”, „bezwartościowy”, „do niczego”, „głupiec”.
 
Kogo ma na myśli autor psalmu, nazywając go „głupcem”? Wielu komentatorów twierdzi, że chodzi o nie-Izraelitów, a więc mielibyśmy tutaj stanowcze potępienie „ateistów” wywodzących się spośród pogańskich sąsiadów biblijnego Izraela. Ale jest inaczej. Zdanie, które otwiera psalm, stanowi pierwszy element jednostki literackiej, którą tworzą ww. 1-3, gdzie głównym motywem jest czterokrotnie zasygnalizowane „niebycie”: 1. „nie ma Boga”; 2. „nikt nie czyni dobrze”; 3. „nie ma takiego, który czyni dobrze”; 4. „nie ma ani jednego”. W ten sposób podkreśla się ścisły związek między stwierdzeniem „głupiego”, że „nie ma Boga”, a przyczynami, które spowodowały jego poglądy i wypowiedź. Inne elementy prorockiego napomnienia („nikt nie czyni dobrze”; „nie ma takiego, który czyni dobrze”) mają na względzie zepsute i złe postępowanie. Mało prawdopodobne, by autor miał na myśli ludy i narody pogańskie, przede wszystkim dlatego, że psalm jest częścią modlitwy Izraela, uwarunkowanej konkretną sytuacją duchową i religijną.
Uświadamiając Izraelitom ich występki, co potwierdza prorocki charakter tego napomnienia, wśród których na pierwszy plan wysuwa się życie tak, jakby Bóg nie istniał, psalmista ukazuje, skąd wzięło się to powszechne zepsucie, które odrzuca czynienie dobra, po czym wzywa do szczerego i pełnego nawrócenia. Ci, którzy „pożerają mój lud, jak gdyby chleb jedli” (w. 4), nie wywodzą się spośród pogan, lecz spośród Izraelitów. Z kolei wyrażenie „w sercu swoim” sugeruje określoną „filozofię życiową”, jakiej hołdowała część Izraelitów, która wprawdzie Boga poznała, ale nie wyciągnęła z tego właściwych wniosków. Ich winę powiększa arogancja jako jeden z przejawów butnej głupoty. Lakoniczne, lecz zdecydowane wyrażenie ´en ´élöhîm („nie ma Boga”), nie ukazuje negacji absolutnej (teoretycznej), lecz praktyczną, czyli określa człowieka, który nie interesuje się sprawami Boga ani Jego przykazaniami. Butna deklaracja: „Nie ma Boga” mocno nadweręża tożsamość i jedność Izraela. Zepsucie moralne może pójść tak daleko, że, nie odnosząc się do kwestii prawdziwości wiary w Boga, depcze Jego przykazania i hańbi lud Bożego wybrania.
Psalmista uznaje więc za „głupców” tych, którzy żyją tak, jakby Bóg nie istniał albo nie interesował się tym, co ludzie czynią na ziemi, a także jakby był On zupełnie bezsilny wobec ludzkich występków i przewrotności. Zepsucie moralne i złe postępowanie pociągają za sobą dramatyczne następstwa w postaci egoizmu i pychy, które panoszą się i zniewalają człowieka, skutkując odrzuceniem Boga i lekceważeniem Jego życiodajnej obecności. Wiara w Boga zostaje poddana ciężkiej próbie szczególnie wtedy, gdy człowiek, bądź wspólnota albo naród, oddają się w niewolę zepsucia i perwersji moralnej. W takich sytuacjach sama wiara nie stanowi należytego zabezpieczenia, zwłaszcza wówczas, gdy istnieje rażący rozbrat między zasadami wiary a zepsutym stylem życia i postępowania. Wiarę w Boga można wtedy łatwo osłabić i utracić. Dzieje się tak wtedy, gdy niewłaściwe postępowanie wierzących nie sprzyja przestrzeganiu wymagań wiary religijnej, która w tych warunkach staje się uciążliwa i niewygodna. Zatem o ile dochodzenie do wiary w Boga może trwać długo i natrafiać na rozmaite przeszkody, o tyle jej osłabienie oraz rezygnacja z niej mogą przyjść bardzo szybko. W czasach Starego Testamentu wyznawcy jedynego Boga potrzebowali ustawicznego potwierdzania, że w każdym położeniu pozostają wierni Bogu. Tylko to mogło skutecznie zabezpieczyć ich wiarę przed pokusami niewierności, z których najcięższą nie był teoretyczny ateizm, lecz praktyczna obojętność i relatywizm moralny, a w końcu apostazja.

„Uwierzyć Bogu” – zobowiązanie, które należy ponawiać
Izrael wyrażał swą relację wobec Boga za pomocą hebrajskiego ’aman, który ma sens „być mocnym”, „godnym zaufania”, „bezpiecznym” oraz „być trwałym”, „ostać się”. Sedno wiary religijnej polega na niezłomnym trwaniu przy Bogu, czyli trzymaniu się mocno Boga. Wśród określeń stosowanych w Biblii Hebrajskiej w odniesieniu do wiary religijnej występuje wyrażenie he´émin, którego greckim odpowiednikiem jest pisteuo, jako forma sprawcza ze znaczeniem „być przekonanym”, „wierzyć”, „pokładać ufność”. W przekładach na języki nowożytne, również na język polski, bywa ono rozumiane i tłumaczone niewłaściwie jako „wierzyć w Boga”, podczas gdy jego rzeczywisty sens to: „uwierzyć Bogu”.
Listę tekstów, w których występuje to wyrażenie, otwiera Rdz 15,6: „Abram uwierzył Panu, a [Pan] poczytał mu to za sprawiedliwość”. Biblia Tysiąclecia podaje tłumaczenie: „Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę”. Może to sugerować, że dopiero na tym etapie swego życia, czyli długo po opuszczeniu Ur chaldejskiego i przybyciu do Kanaanu, Abram uwierzył w Boga, czego znakiem było przyjęcie przez niego obietnicy potomstwa. Tymczasem chodzi o sytuację trwania w wierze pojętej i przeżywanej jako bezgraniczne zaufanie, pogłębiającego tę samą ufność, którą okazał on u początków swojej drogi życiowej, gdy bez wahania odpowiedział na Boże powołanie (Rdz 12,1-3), oraz później, gdy potwierdzał swoją więź z Bogiem. Wiara Abrama jest odpowiedzią na wierność Boga. Patriarcha nie poprzestaje na zwyczajnym przekonaniu, że Bóg istnieje i objawia człowiekowi swą wolę, lecz bezgranicznie i bezwarunkowo zdaje się na Boga. Bóg to widzi i obficie nagradza „sprawiedliwego”, czyli tego, kto poznał prawdziwą naturę przymierza z Bogiem i wie, że Bóg jest absolutnie wiarygodny.
 
Drugi przykład pochodzi z Wj 14,31: „Gdy Izraelici ujrzeli wielkie dzieło, którego Pan dokonał przeciw Egipcjanom, ulękli się Pana; uwierzyli Panu i Mojżeszowi, Jego słudze”.
Kontekst stanowi narracja o wyjściu z Egiptu i przejściu przez Morze Sitowia (Czerwone) (Wj 13,17 – 14,31). Doświadczywszy skutków Bożego działania, Izraelici nie zrezygnowali jednak z polegania wyłącznie na sobie, co w sytuacji zagrożenia ze strony nieprzyjaciół spowodowało wśród nich przerażenie i utratę ducha. Dopiero cudowne przejście przez morze, mające wartość „znaku”, skłoniło ich do opamiętania i refleksji, wzbudzając lęk – tym razem przed Bogiem, a nie przed Egipcjanami. Dylemat, kogo naprawdę należy się bać, został rozstrzygnięty. A jednak wiara w Boga nie uchroniła ich przed zwątpieniem i utratą ducha. Konieczne było pełne zawierzenie Bogu, który ma moc wybawienia z najgroźniejszej i wręcz beznadziejnej sytuacji. Wzgląd na skuteczną obecność Boga sprawił, że Izraelici pokonali lęk i obawy, oraz odnowił ich nadzieję. Ważne jest również to, że skuteczna pomoc Boga, która znalazła odzwierciedlenie w tym, czego Bóg dokonał względem Egipcjan, zaowocowała uwiarygodnieniem Mojżesza, wiernego „sługi” Pana.
 
Trzeci przykład znajduje się w Lb 14,11: „I rzekł Pan do Mojżesza: Jak długo ten lud będzie Mnie obrażał i jak długo Mi nie będą Mi wierzyć mimo wszystkich znaków, jakie pośród nich uczyniłem?”.

Wierząc w Boga – nie wierzyć Bogu
Buntownicy nie mają wątpliwości co do istnienia Boga ani co do Jego obecności i działania w dziejach i obecnych losach Izraela. Ich bunt jest głębszy i sprowadza bardziej zgubne skutki, mają bowiem Bogu za złe, że nie działa tak, jak oni tego chcą. Wierząc w Boga, nie wierzą Bogu, co doprowadziło ich do otwartego buntu i nieposłuszeństwa. Skarga pochodzi od Boga, a przejawiają się w niej zawód i swoisty smutek. Dobrze widać, że w relacjach między Bogiem a człowiekiem nie można poprzestać na uznaniu, że Bóg istnieje. Prawdziwa wiara łączy się nierozerwalnie z pełnym zawierzeniem Bogu, bez którego więź z Bogiem słabnie i niszczeje.
 
Czwartego przykładu dostarcza tekst Pwt 1,32-33: „Jednak mimo tego wszystkiego nie uwierzyliście Panu, Bogu waszemu, który idzie przed wami w waszej drodze, by szukać wam miejsce pod obóz – nocą w ogniu, a za dnia w obłoku – aby was prowadzić drogą, którą idziecie”.
 
Wypowiedź pojawia się w kontekście ponownego nawiązania do buntu Izraelitów (Pwt 1,26-33). Tym razem Biblia Tysiąclecia przekłada początek zdania jako: „Jednak mimo to nie ufaliście Panu, Bogu waszemu”. Ten przekład sugeruje właściwy charakter wiary religijnej, a mianowicie pokładanie ufności w Bogu. Kolejny raz podkreśla się przeciwstawienie stale powtarzającej się życiodajnej obecności Boga z jednej strony, a z drugiej nieposłuszeństwa Izraela wynikającego z braku zaufania Bogu. Tego typu postawa jest w pewnym sensie bardziej niebezpieczna niż niewiara ludzi, którzy Boga nie poznali, gdyż nie doświadczyli równie czytelnych znaków Jego istnienia i obecności. Brak zawierzenia Bogu nie był czymś jednorazowym, ale procesem, który się stale pogłębiał.
 
W podobnym kontekście występuje wypowiedź utrwalona w 2Krl 17,14: „Lecz oni nie byli posłuszni; twardymi uczynili swoje karki, jak ich przodkowie, którzy nie uwierzyli Panu, Bogu swemu”.
 
Wypowiedź pojawia się w dłuższej perykopie określającej (postrzegane z perspektywy mieszkańców Jerozolimy i Judy) przyczyny upadku królestwa Izraela i pochodzenie Samarytan. Autor eksponuje podobieństwo postawy pokolenia, które pod koniec VIII w. przed Chr. doświadczyło zagłady Samarii i królestwa Izraela, z postawami ich przodków, poczynając od wyjścia z Egiptu i drogi przez pustynię do Ziemi Obiecanej. W obecnych i dawnych wydarzeniach wyraźnie widać, że najbardziej dotkliwą konsekwencją braku zawierzenia Bogu stało się uparte nieposłuszeństwo i zatwardziałość. W sytuacji deklarowania wiary w Boga rodzi to katastrofalne skutki, prowadząc do znieczulicy duchowej.
 
Następny przykład pochodzi z 2Krn 20,20: „Gdy wyruszali, stanął Jozafat i rzekł: Posłuchajcie mnie, Judo i mieszkańcy Jerozolimy: Uwierzcie Panu, Bogu waszemu, a ostaniecie się; uwierzcie Jego prorokom, a będzie się wam powodziło”.
Wezwanie Jozafata skierowane do mieszkańców Judy i Jerozolimy następuje po jego żarliwej modlitwie o ocalenie wobec najazdu potężnych wrogów i zachętach lewity Jachazjela do odwagi i męstwa. Jozafat wzywa do zawierzenia Bogu, którego narzędziami są prorocy. W ufnym przyjęciu orędzia proroków znajduje wyraz zaufanie Bogu, który ich posłał. Taka odpowiedź daje gwarancję pokonania przeciwności i przetrwania.
 
Kolejny przykład pochodzi z Ps 78,22:
 
„Pan usłyszał i zapałał gniewem;
ogień rozgorzał przeciw Jakubowi
i gniew wezbrał przeciw Izraelowi,
bo nie uwierzyli Bogu
ani nie zaufali Jego pomocy”.
 
Psalm, w którym rozważa się przebieg i sens dziejów Izraela, stanowi utwór mądrościowy. Biblia Tysiąclecia podaje niewłaściwe tłumaczenie na język polski: „Nie uwierzyli w Boga i nie zaufali Jego pomocy”. Tłumacz sugeruje, że powodem karzącego gniewu był brak wiary w Boga. Gdyby tak, oznaczałoby to, że drogę z Egiptu do Ziemi Obiecanej podjęli niewierzący. Ale jest inaczej! Psalmista przedstawia długie dzieje Izraela w perspektywie wierności Boga i niewierności ludu Jego wybrania. Izraelici nie mają wątpliwości, że Bóg istnieje, wątpią natomiast, czy jest On rzeczywiście i skutecznie obecny w ich losie. Gniew Boży obraca się przeciwko tym, którzy od wiary w Boga nie przeszli do zawierzenia Bogu.
 
Nieco dalej (w. 32) ponownie natrafiamy na to samo wyrażenie:
 
„Jednak nadal grzeszyli
i nie uwierzyli Jego cudom”.
 
Znakami i potwierdzeniem Bożej mocy były niezwykłe dzieła, których Bóg dokonywał na rzecz Izraela. Powinny one skłonić Izraelitów do całkowitego zawierzenia Mu, czyli zaufania w każdym, nawet najtrudniejszym i najbardziej beznadziejnym, położeniu. Ale tak się nie stało. Samo przeświadczenie, że Bóg istnieje, nie wystarczy, aby bezwarunkowo związać z Nim swoje życie i przyszłość.
 
Analogiczny wątek, tym razem przedstawiony od strony pozytywnej, pojawia się w Ps 106,12:
 
„Wtedy uwierzyli Jego słowom
i Jemu śpiewali pochwały”.
 
Amnezja – wróg wiary
Ten psalm, o charakterze lamentacji, dobitnie ukazuje niewierności i niewdzięczność Izraelitów oraz łaskawość i cierpliwość Boga. Wzywając do chwalenia Go za „łaskawość” i „dobroć”, przedstawia swoisty katalog występków, które nie zdołały udaremnić planu Boga, lecz skutkowały nawróceniem i powrotem do Niego. Widząc dzieła Bożej dobroci, Izraelici wciąż na nowo zawierzali Bogu i Jego obietnicom. Szybko stawało się jasne, że raz dokonany wybór i nawrócenie nie przesądzają o przyszłej sytuacji, gdyż w każdym okresie dziejów pojawiają się nowe pokusy oraz dają o sobie boleśnie znać nowe występki i niewierności. Wielkim wrogiem wiary w Boga jest amnezja, czyli brak pamięci o tym, co się Bogu zawdzięcza.
 
Wymownego przykładu biblijnej koncepcji wiary dostarcza także Jon 3,5: „I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego”.
 
Bardzo wiele wskazuje na to, że geneza wątków zawartych w Księdze Jonasza sięga okresu przed wygnaniem babilońskim, a dokładniej asyryjskiej diaspory Izraelitów. Jej trzon stanowili izraelscy mieszkańcy Niniwy, którzy, mimo deportacji i polityki asymilacyjnej, zachowali zręby własnej tożsamości narodowej i religijnej. To do nich, a nie – jak głosi powszechnie przyjmowany, lecz fałszywy pogląd – do pogańskich mieszkańców stolicy Asyrii, udał się – zresztą nie bez sprzeciwów – prorok Jonasz, głosząc im konieczności pilnego nawrócenia i powrotu do Boga. Orędzie Jonasza przyniosło owoc w postaci uwierzenia Bogu, w którego imieniu nauczał, oraz ogłoszenia postu i przyobleczenia się w wory pokutne. Pamięć o przeszłości i wiara w Boga wyniesiona z domów i tradycji rodzinnej, poddana ciężkiej próbie podczas przebywania w diasporze asyryjskiej, stały się podglebiem dla posłuszeństwa Bogu możliwego dzięki uwierzeniu, że pozostaje On nadal, nawet z dala od ojczyzny, Panem dziejów i ludzkich losów, przede wszystkim dziejów i losów Izraela.
 
***
Starotestamentowa koncepcja wiary religijnej ukazuje ją jako rzeczywistość dynamiczną, dobitnie akcentując konieczność przejścia od wiary w Boga do zawierzenia Bogu. Nie można poprzestawać na wierze w Boga, zwłaszcza takiej, która jest wynikiem namysłu czy refleksji, stanowiącej akt rozumu albo woli, lecz należy przechodzić do prawdziwego zawierzenia, wynikającego z „poznania” Boga i skutkującego zaufaniem Mu i trwaniu przy Nim. Oparcie się na pamięci o przymierzu oraz dobrze zapamiętanych i wciąż przypominanych osobach i wydarzeniach jako czytelnych znakach Bożej przychylności i łaskawości, umożliwia porzucenie wszystkiego (Abraham), a także zmianę ustabilizowanej sytuacji i związanych z nią planów (Mojżesz). Pragnienie potwierdzania zaufania Bogu i zawierzenia Mu znajduje wyraz szczególnie wtedy, gdy wszystko zdaje się sprzysięgać przeciw tej ufności. Natomiast osłabienie lub załamanie zawierzenia Bogu zawsze rodzi katastrofalne skutki. Można je przezwyciężyć tylko wtedy, gdy człowiek (i wspólnota), odwróciwszy się od zła, szukają oparcia w Bogu, który miłuje każdego człowieka i cierpliwie czeka na wzajemność z jego strony.
 
ks. Waldemar Chrostowski