Kto stoi za ideologią gender?

Ujawnione niedawno kilkadziesiąt przypadków eksperymentowania na kulturowej tożsamości płciowej dzieci w polskich przedszkolach, w postaci przebierania chłopców za dziewczynki i dziewczynki za chłopców, każe zadać pytanie o cel tych eksperymentów oraz ich autorów. Te bezprecedensowe eksperymenty są wdrażaniem w proces wychowawczy ideologii gender, mówiącej, iż kulturowa płeć w postaci systemu społecznych ról i kulturowych wzorów zachowań, jest określana w sposób zwyczajowo społeczny i w istocie nie wiąże się z płcią biologiczną.

Pogląd jak pogląd. Bywają gorsze. Ale nie każdą brednię próbuje się eksperymentować na małych dzieciakach. A to każe zapytać o to, kto za tym stoi? Kto stoi za ideologią gender, że w polskie przedszkolaki stały się przedmiotem eksperymentów z kulturową płcią? Oczywiści nie chodzi o różnego typu użytecznych idiotów, typu prezydencki profesor Nałęcz w rajtuzach damskich czy ideologiczne "pudła rezonansowe" z "Krytyki Politycznej". Chodzi o autorów nie tylko forsujących genderyzm od ponad 30-tu lat, ale i finansujących go.

Genderyzm a reprodukcja gatunkowa człowieka

Z pewnością nie są to dyrektorzy i wychowawcy przedszkolni, gdyż ci są tylko wykonawcami genderyzmu. Realizują programy z genderyzmem, za które ich przedszkola dostały prawdopodobnie pieniądze w ramach przeróżnych projektów. Ta ideologia jest forsowana przez różnego typu organizacje pozarządowe, aż po agendy Unii Europejskiej i Organizacji Narodów Zjednoczonych. To tworzy wrażenie, że genderyzm jest jakąś żywiołowo powstałą i samorzutnie rozwijającą się ideologią.

Tak samo zresztą wygląda sprawa ideologii homoseksualnej, z jej żądaniami małżeństw homoseksualnych i adopcją dzieci. Tak samo wygląda sprawa ideologii edukacji bez wychowywania w nakazach i zakazach kulturowych. Nie wiadomo kto za tym stoi, a presja jest stale wywierana. Wręcz niewidzialna ręka rynku światowego.

Szukając autorów genderyzmu, trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę co genderyzm w istocie zwalcza, promując tezę o braku biologicznej determinacji kulturowej płci. Otóż tym sposobem genderyzm uderza w biologię płci. Relatywizuje płeć biologiczną. Zakłóca jej kulturowe i społeczne funkcjonowanie. Jest więc uderzeniem w płciowość człowieka, a w konsekwencji w jego funkcje reprodukcyjne. Jest uderzeniem w podstawową funkcję reprodukcji biologicznej gatunku ludzkiego.

Takim samym zresztą uderzeniem jest ideologia homoseksualizmu. Jest to zarówno relatywizacja płci biologicznej, jak i uderzenie w funkcję reprodukcji biologicznej ludzkiego gatunku. Jest to uderzenie groźniejsze, gdyż nie tylko relatywizuje sens reprodukcyjny biologicznego związku kobiety i mężczyzny, ale uderza w sens reprodukcyjny rodziny społecznej, jako związku kobiety i mężczyzny oraz ich dzieci.

Uderzeniem w funkcję reprodukcyjną rodziny jest równolegle ideologia edukacji bez wychowania w nakazach i zakazach kulturowych. Nakazy i zakazy kulturowe chroniące i promujące ogólnoludzkie wartości są dezawuowane jako "mowa nienawiści". "Nie zabijaj", "nie kradnij", "nie cudzołóż", to w tej ideologii niedopuszczalne formy wyrażania zakazów. Ta ideologia uderza w kulturowa już reprodukcję gatunkową człowieka, zrywając kulturowe więzi międzypokoleniowe. Ta ideologia służy złamaniu kodu kulturowego w wychowywaniu dzieci i młodzieży. Przyszłe pokolenia mają być akulturowe, amoralne, a więc aludzkie.

Genderyzm jako fragment kultury śmierci

promowana globalnie kultura śmierciIdeologia genderyzmu jest więc tylko fragmentem większej całości, tak jak ideologia homoseksualizmu i ideologia edukacji bez wychowania. Tą całością jest promowana globalnie kultura śmierci, jak ją nazwał Jan Paweł II w swej encyklice „Evangelium vitae”. To globalne i europejskie kampanie na rzecz genderyzmu, homoseksualizmu, edukacji bez wychowania, upowszechniania aborcji, wszelkich możliwych form antykoncepcji, sterylizacji i eutanazji.

Są one prowadzone w imię indywidualnej wolności jednostki i ich egoistycznych praw. U podstaw tej kultury śmierci leżą celowo promowane antywartości egoizmu, pogardy dla wszystkiego co słabsze i akceptacja niesprawiedliwości wynikającej z siły i bogactwa. Sensem tej kultury śmierci są antywartości negujące człowieczeństwo.

Z promocją antywartości w kulturze globalnej idzie w parze głębokie zwalczanie w różnych formach tych wartości kulturowych, które są podstawą „kultury życia”. Jest to przede wszystkim zwalczanie wartości promujących i umacniających rodzinę, od solidarności międzypokoleniowej, po jej seksualność i płciowość. Atak na seksualność człowieka jest już atakiem na same biologiczne korzenie życia gatunkowego ludzkości. Najbardziej powszechnym, wręcz codziennym jej wyrazem jest to, co Jan Paweł II nazwał „banalizacją płciowości”.

„Banalizacja płciowości – pisał w „Evangelium vitae” - jest jednym z głównych czynników, które stoją u początków pogardy dla rodzącego się życia: tylko prawdziwa miłość umie strzec życia.”

W konsekwencjach społecznych kultura śmierci to koncepcja społeczeństwa, w której najważniejszym kryterium jest sukces. Uzasadnia to „wojnę silnych przeciwko bezsilnym”:

„życie – pisał Jan Paweł II – które domaga się większej życzliwości, miłości i opieki, jest uznawane za bezużyteczne jako nieznośny ciężar, a w konsekwencji odrzucane na różne sposoby. Człowiek, który swoją chorobą, niepełnosprawnością lub – po prostu – samą swoją obecnością zagraża dobrobytowi lub życiowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym należy się bronić albo którego należy wyeliminować. Powstaje w ten sposób swoisty . Wciąga on nie tylko pojedyncze osoby w relacjach indywidualnych, rodzinnych i społecznych, ale sięga daleko szerzej i zyskuje wymiar globalny, naruszając i niszcząc relacje łączące narody i państwa.”

„ (...) stoimy – napisał Jan Paweł II – wobec nadludzkiego, dramatycznego zmagania między złem a dobrem, między śmiercią i życiem, między i . Jesteśmy nie tylko świadkami, ale nieuchronnie zostajemy wciągnięci w te walkę: wszyscy w niej uczestniczymy i stąd nie możemy uchylić się od obowiązku bezwarunkowego opowiedzenia się po stronie życia.”

Kultura śmierci a światowa polityka antyludnościowa

Jeśli od kilku już dekad kultura śmierci jest tak silnie forsowana, a w Europie nadzwyczaj skutecznie, i to mimo oporu stawianego nie tylko przez Kościół katolicki i kulturę chrześcijańską, ale i wszystkie pozostałę wielkie religie świata, to kto za nią stoi? Jakie siły społeczne i polityczne mają tak wielkie możliwości by ją forsować w skali świata, Europy i Polski?

Aby na to odpowiedzieć, trzeba wpierw próbować dookreślić jaki jest cel społeczny i polityczny wprowadzania do codziennego życia społecznego antywartości kultury śmierci i budowy cywilizacji śmierci. Tym celem bezsprzecznie wydaje się być ograniczenie reprodukcyjnych możliwości gatunku ludzkiego. A więc redukcja reprodukcji biologicznej gatunku, prowadząca do ograniczenia ilości ludności świata i Europy.

Witold Kula, w swej podsumowującej w istocie jego dorobek naukowy pracy „Historia, zacofanie, rozwój”, analizował historyczne sytuacje, gdy przyrost ludności nie może znaleźć swego miejsca w procesie gospodarczym w ramach danego systemu społecznego i pojawia się problem tzw. ludności zbędnej. Ten dylemat uznawał on za najbardziej decydujący „w dziejach wszystkich społeczeństw”, ich „być albo nie być”. Jednym z rozwiązań tego dylematu była historia Japonii.

„Gdy znalazła się ona w tej sytuacji – pisał W. Kula – rozumowanie jej sfer kierowniczych (szogunatu) poszło trybem następującym: produkcji zwiększyć nie możemy, więc grozi nam stopniowe zmniejszanie się dochodu społecznego na jednostkę, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ergo, by tego uniknąć, jedynym wyjściem jest niedopuszczenie do dalszego przyrostu ludności. I rzeczywiście. Liczba ludności Japonii najdrastyczniejszymi metodami ustabilizowana została na niezmienionym poziomie około 35 milionów na czas od początku XVIII wieku do połowy wieku XIX … .”

Grzegorz Górny (Dziecięca antykrucjata, „Rzeczpospolita”, 31.12.2009 – 1.01.2010) w swej analizie globalnej polityki antyludnościowej przywołał dla jej wyjaśnienia tzw. Raport Kissingera z grudnia 1974, który został ujawniony w 1990 roku. Jest to dokument Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA pod tytułem „Studium Bezpieczeństwa Narodowego Memorandum 200” (Kissinger Report „National Security Study Memorandum 200”). Główna teza memorandum to stwierdzenie, iż wysoki przyrost naturalny w krajach Trzeciego Świata jest poważnym zagrożeniem dla rozwoju i dobrobytu USA oraz dla jego zaopatrzenia w żywność, surowce i paliwa. Dlatego za cel autorzy memorandum uznali realizację globalnego programu antyludnościowego poprzez aborcję, antykoncepcję i sterylizację. Opisane są tam globalne techniki realizacji samej polityki antyludnościowej.

W obawie przed oburzeniem światowej opinii publicznej autorzy memorandum zaproponowali politykę „pod przykryciem” humanitarnych haseł „walki z głodem”, „walki z przeludnieniem” i „reprodukcyjnych praw człowieka'. Memorandum zaleca unikanie bezpośredniego zaangażowania USA i realizację celów za pośrednictwem międzynarodowych organizacji, szczególnie agend ONZ takich jak UNFPA, WHO, UNICEF i UNDP

Kultura śmierci jako projekt światowej oligarchii finansowej

Ważnym śladem w poszukiwaniu autorów stojących za kulturą śmierci było ujawnienie przez dziennikarza brytyjskiego „The Times” tematu poufnego szczytu na Manhattanie w dniu 3 maja 2009. Na tym szczycie spotkali się dwaj najbogatsi ludzie na świecie Warren Buffet i Bill Gates, szef koncernu medialnego CNN Ted Turner, światowy spekulant finansowy George Soros, gwiazda telewizji Oprah Winfrey, burmistrz Nowego Yorku miliarder Michael Bloomberg i przedstawiciel amerykańskiej finansjery David Rockefeller junior. Otóż tematem spotkania było ograniczenie liczby ludności świata o 1 mld ludzi. I ta właśnie liczba jednego miliarda ludzi pojawiła się niedługo potem w oficjalnych dokumentach UNFPA, w których „możemy wyczytać, że wyeliminowanie miliarda dzieci spowoduje oszczędności energetyczne równe pracy dwóch milionów jednomegawatowych wiatraków.” Nie wydaje się przy tym być przypadkowe, iż to jeden z uczestników szczytu na Manhattanie, Ted Turner, jest głównym prywatnym sponsorem UNFPA.

Dążenie do ograniczenia przyrostu naturalnego na świecie, aż do drastycznego zmniejszenie liczby ludności świata, jest widoczne wśród elit krajów rdzenie już od kilku dekad. Przypomnijmy, iż w tym kierunku szły główne wnioski, głośnych w latach 70. XX wieku, pierwszego (Donella H. Meadows, Dennis L. Meadows, Jorgen Randers, William W. Behrens, Granice wzrostu, 1973) i drugiego (Mihajlo Mesarović, Eduard Pastel, Ludzkość w punkcie zwrotnym. Drugi Raport dla Klubu Rzymskiego, 1977) raportu tzw. Klubu Rzymskiego.

Jeśli przeanalizować opisany przez Davida Rothkopfa (D. Rothkopf, Superklasa. Kto rządzi światem, 2009) sposób globalnego funkcjonowania grupy jego zdaniem panującej w skali światowej, którą on nazwał „superklasą”, to wyraźnie widoczny staje się istnienie jej rdzenia czyli oligarchii finansowej. Oligarchia korporacji transnarodowych jest wyraźnie drugoplanowa. Globalna zaś grupa polityczna „superklasy”, przenikająca się z finansową i korporacyjną oligarchią, jest zasadniczo im podporządkowana.

globalna oligarchia finansowaW istocie więc pozycję klasową w globalnej strukturze społecznej „superklasy” D. Rathkopa, ma tylko oligarchia kapitału finansowego i oligarchia kapitału korporacyjnego, z kluczową rolą tej pierwszej. A globalna oligarchia finansowa to zaledwie kilkaset osób, które zasadniczo panują nad światowymi finansami. „Bill McDonough – pisze D. Ratkopf - wiceprzewodniczący Merill Lynch i były prezes Nowojorskiego Banku Rezerwy Federalnej, potwierdził, że kilkuset ludzi „trzęsie” światem globalnych finansów.” Jest to możliwe dzięki kontroli przez nich zaledwie 100 największych instytucji finansowych, zarządzających aż 43 bilionami dolarów czyli jedną trzecia światowych aktywów finansowych.

Sądzę, że światowa oligarchia finansowa ma świadomość, iż system światowy w jego obecnej formule stanął wobec tego najważniejszego dla jego „być albo nie być” dylematu. Ponieważ nie można się rozwijać gospodarczo w skali świata w ramach tego systemu, a przyrost ludności świata w krajach peryferyjnych i semiperyferyjnych Południa postępuje, zagrażając światowej stabilności i pozycji krajów rdzenia, a nade wszystko jej własnej pozycji, należy ograniczać przyrost ludności świata szczególnie w krajach Południa, aż do znaczącej redukcji liczby „ludności zbędnej”. Antyludnościowy program koncentruje w sobie najistotniejsze interesy oligarchii finansowej świata.

Oligarchia kapitału finansowego jako rdzeń globalnej klasy panującej, nie ma oferty cywilizacyjnej dla miliardów ludzi naszej planety. Krach finansowy roku 2008 i obecna światowa głęboka depresja gospodarcza jest tylko tego potwierdzeniem

Cywilizacja śmierci jako ścieżka zachowania panowania oligarchii

Trwa więc proces poszukiwanie ścieżki wyjścia z rozpadającego się systemu globalnego dla zachowania, a wręcz wzmocnienia pozycji oligarchicznych elit kapitałowych państw rdzenia. Promowanie kultury śmierci jest realizacją globalnej ‘formuły 80:20’, wyartykułowanej na konferencji w San Francisco w 1995 roku przez elity reprezentujące światowe oligarchie kapitałowe i elity polityczne, jako kierunkowej wizji przyszłego porządku świata. W ramach tej wizji możliwości cywilizacyjnego rozwoju i kreatywnej ludzkiej egzystencji ma mieć tylko około 20% populacji świata.

„W nadchodzącym stuleciu – piszą Hans-Peter Martin i Harald Schuman w swym przemilczanym w Polsce bestsellerze „Pułapka globalizacji. Atak na demokrację i dobrobyt” - wystarczy 20 procent zdolnej do pracy populacji, aby utrzymać światową gospodarkę w rozmachu. (…) Jedna piąta wszystkich poszukujących pracy wystarczyłaby do wyprodukowania towarów i świadczenie wyspecjalizowanych usług, na jakie zgłasza popyt światowa społeczność.”

Pozostałe 80% nie ma być wyłączone z cywilizacyjnego rozwoju, a de facto skazane co najmniej na cywilizacyjną śmierć. I cywilizacja śmierci jest kulturowym projektem globalnej oligarchii finansowej, aby ten problem rozwiązać.

Antyludnościowy program globalnej oligarchii finansowej przybiera szerszą ‘formułę 80:20’, w postaci próby tworzenia konsensusu kultury śmierci szczególnie w odniesieniu do narodów peryferyjnych i semiperyferyjnych. Dlatego kulturę śmierci należy analizować nie jako spontaniczny produkt współczesnych procesów społecznych i kulturowych wyrastających z postaw hedonizmu górnych warstw światowej i krajowych struktur społecznych, choć mają one w niej swój istotny udział, lecz projekt konceptualizowany i wdrażany przez światową oligarchię finansową.

Postulatywne zakończenie

Naszym zaś rodzimym propagatorom i promotorom kultury śmierci, niezależnie od tego czy są tylko użytecznymi idiotami czy też pełnią rolę aktywnej agentury wpływu światowej i europejskiej oligarchii finansowej, należy wypowiedzieć bezwzględną wojnę polityczną. I to na wszystkich frontach. W walce o cywilizacyjne i ludnościowe przetrwania polskiego społeczeństwa narodowego.

Warszawa, 27.12.2013.

Autor: 
Wojciech Błasiak

Ekonomista i socjolog, doktor nauk humanistycznych, był posłem KPN, niezależny wydawca tygodnika "Puls Zagłębia", działacz Ruchu JOW. Prowadzi własny Instytut Studiów i Projektów Rozwoju zajmujący się projektami unijnymi i edukacyjnymi