Człowiek,Płeć,Mężczyzna,Ojciec(tezy do budowania teologii mężczyzny)

Rozważania nad znaczeniem człowieka, mężczyzny, płci i ojcostwa chcemy ukazać w świetle Objawienia. Ono bowiem nie pozwala, by te tajemnice ludzkiej egzystencji były rozważane w świetle częściowych, czasem powierzchownych lub pozornych miar własnej istoty...
 
Zagadnienie, którym mamy się zająć, powinno być podjęte zasadniczo w kontekście teologii małżeństwa i rodziny, ponieważ Bóg, powołując człowieka do istnienia z miłości, powołał go jednocześnie do miłości i wspólnoty, gdyż w sobie samym przeżywa tajemnicę osobowej komunii (wspólnoty) miłości: „Stwarzając człowieka na swój obraz i nieustannie podtrzymując go w istnieniu, Bóg wpisuje w człowieczeństwo mężczyzny i kobiety powołanie, a więc zdolność i odpowiedzialność za miłość i wspólnotę” [1]. 
 
W związku z tym – konstatował Ojciec Święty Jan Paweł II – „objawienie chrześcijańskie zna dwa właściwe sposoby urzeczywistnienia powołania osoby ludzkiej – w jej jedności wewnętrznej – do miłości: małżeństwo i dziewictwo. Zarówno jedno, jak i drugie, w formie im właściwej, są konkretnym wypełnieniem najgłębszej prawdy o człowieku, o jego istnieniu «na obraz Boży»” [2]. Płciowość ludzka (męskość i kobiecość), która w życiu małżeńskim jest znakiem całkowitego daru z siebie mężczyzny-męża i kobiety-żony, „nie jest bynajmniej zjawiskiem czysto biologicznym, lecz dotyczy samej wewnętrznej istoty osoby ludzkiej jako takiej” [3], to znaczy miłości [4].
 
Skupienie uwagi na mężczyźnie, wynikające z tematu niniejszego numeru „Cywilizacji”, mimo powyższych zastrzeżeń, może okazać się potrzebne i ważne, by więcej miejsca poświęcić zapoznanej tajemnicy męskości mężczyzny, to znaczy skupić uwagę na rodzicielskim/ojcowskim znaczeniu jego ciała [5]. 
 
Nasze rozważania nad znaczeniem człowieka/osoby, mężczyzny, płci i ojcostwa chcemy ukazać w świetle Objawienia. Ono bowiem nie pozwala, by te tajemnice ludzkiej egzystencji były rozważane w świetle tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych lub pozornych kryteriów i miar własnej istoty, lecz zmusza do tego, by zrozumieć do końca, by odnaleźć siebie przez przyjęcie, przyswojenie i zasymilowanie całej rzeczywistości Wcielenia i Odkupienia [6].
 
CZŁOWIEK
 
Biblia, a za nią powszechne przekonanie, określa człowieka jako stworzenie Boże (Ps 138 [139] 14-18). Ksiądz prof. Bartnik zauważa, że „właściwa idea «stworzenia» wywodzi się z Objawienia” [7]. W odniesieniu do człowieka znaczy, że powstał z niczego (2 Mch 7, 28; por. Rz 4, 17) [8]. Akt stwórczy jest aktem osoby, a więc posiada wszystkie cechy, jakie z nią wiążemy, nadto wyraża Boga na zewnątrz. W tym sensie człowiek jest sakramentem/obrazem Boga, bo „przynosi na świat swe szczególne podobieństwo do Boga” [9].
 
Człowiek został stworzony „na obraz Boży”
 
Biblijny opis stworzenia człowieka nie sugeruje, że jest on podobny do stworzeń, które Bóg powołał do istnienia, ale mówi o podobieństwie do Boga: „Tak stworzył Bóg człowieka na swe wyo¬brażenie, na wyobrażenie Boga go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1, 27). Użyty w tekście termin człowiek (hebr. ha-’adam) jest rzeczownikiem zbiorowym i należy go przetłumaczyć jako ludzkość. Z jego stworzeniem wiąże się Boże błogosławieństwo, które dotyczy jego płodności i rozwoju: „Tajemnicy zaś jego kreacji («na obraz Boży go stworzył»), odpowiada perspektywa prokreacji («bądźcie płodni i zaludniajcie ziemię»), jakby owego stawania się w świecie i w czasie” [10].
 
Stworzenie na obraz Boży oznacza, że nie można dokonać „redukcji człowieka do «świata»”, co mocno podkreśla Psalmista: „Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz – / i czymże syn człowieczy, że się nim zajmujesz? / Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów, / chwałą i czcią go uwieńczyłeś. / Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich, / położyłeś wszystko pod jego stopy: / (...) Panie, o Panie nasz, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!” (Ps 8, 5-8. 10) [11].
 
Oznacza także, że człowiek jest osobą, a więc kimś [12]. Potrafi poznawać siebie, tworzyć wspólnotę z innymi, bo Bóg nie stworzył go jako istoty samotnej, lecz od początku „stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1, 27), a ich związek tworzy „pierwszą formę wspólnoty osób”: „Człowiek bowiem z głębi swej natury jest istotą społeczną i bez kontaktów z innymi nie może ani żyć, ani rozwijać siebie samego i swoich uzdolnień” [13]. 
 
Stworzenie z niczego przez Boga kieruje człowieka ku swemu Stwórcy: „Niespokojne jest serce ludzkie, póki nie spocznie w Bogu” (św. Augustyn. Wyznania I, 1). Spośród wszystkich stworzeń tylko człowiek jest na Niego otwarty. To On postanowił wynieść ludzi do „udziału w życiu Bożym” [14] i wyposażył ich do dania odpowiedzi wiary i miłości, dzięki Duchowi Świętemu [15].
 
Wszystko, co Bóg uczynił/stworzył było bardzo dobre (Rdz 1, 31).
 
Płeć
 
Bóg stworzył człowieka jako płciowego: „Płeć jest uważana za wolę Bożą i zarazem wielki dar Ojca Niebieskiego” [16] (Rdz 1, 27; 5, 1-2). Stworzenie człowieka jako mężczyzny i kobiety jest związane z błogosławieństwem ich płciowego wyposażenia – płodności, która stanowi wyraz szczególnego uczestnictwa w miłości Bożej [17] oraz mocy Stwórcy i Ojca poprzez wolną i odpowiedzialną współpracę w przekazywaniu życia ludzkiego (Rdz 1, 28; FC 28) [18].
 
Pełne stworzenie człowieka prowadzi do stworzenia wspólnoty osób (communio personarum), jaką stanowią mężczyzna i kobieta. 
 
Płciowe rozróżnienie jest osobotwórcze
 
Ojciec Święty Jan Paweł II podkreślał, że płciowe rozróżnienie wskazuje, jak głęboko człowiek „przy całej swojej duchowej samotności, przy całej jedyności i niepowtarzalności właściwej osobie, ukon¬stytuowany jest przez ciało jako «ten» lub «ta»”: kobiecość odnajduje siebie w obliczu męskości, a męskość potwierdza się przez kobiecość [19]. Płciowe rozróżnienie pozwala człowiekowi doświadczyć swej jedności i jedyności. Płeć bowiem – pisał papież – „pozwala im «stając się jednym ciałem», poddać zarazem całe swoje człowieczeństwo błogosławieństwu płodności” [20].

Męskość/kobiecość jest znakiem stwórczego obdarowania
 
Płeć jest darem – darem Boga dla człowieka, a także darem mężczyzny dla kobiety i kobiety dla mężczyzny. W tym byciu „dla” ciało ludzkie odnajduje swój sens, który Ojciec Święty Jan Paweł II określił oblubieńczym [21]. Swój ostateczny obraz i wypełnienie odnajduje w paraleli św. Pawła, gdzie zasady życia małżeńskiego i eklezjologia wzajemnie przenikają się w obrazie małżonka/Oblubieńca/Chrystusa i małżonki/Oblubienicy/Kościoła (Ef 5, 21-33).
 
Autor natchniony przedstawia człowieka jako świadomego przeznaczenia swej płciowości (męskości i kobiecości), która w tajemnicy stworzenia jest nie tylko źródłem płodności i prokreacji, ale też zdolności wyrażania miłości, stawania się darem i spełniania się jako dar [22].
 
Ludzka płciowość ma też swój udział w afirmacji osoby, która przejawia się w tym, że wskazuje na szczególną zdolność wyrażenia miłości (bycia darem „dla”), a także w tym, że „drugi człowiek: kobieta dla mężczyzny, mężczyzna dla kobiety, jest także przez swoje ciało kimś chcianym przez Stwórcę «dla niego samego», w ten sposób kimś jedynym i niepowtarzalnym. Kimś wybranym w odwiecznej miłości. 
 

«Afirmacja osoby» to nic innego, jak podjęcie daru, które – poprzez wzajemność – stwarza komunię osób: konstytuuje ją od wewnątrz, a równocześnie ogarnia nią i obejmuje całą «zewnętrzność» człowieka, to co stanowi jego nagość, czystą i prostą nagość ciała w jego męskości i kobiecości” [23]. 

Stosunki homoseksualne są pozbawione niezbędnego i istotnego uporządkowania
 
Klasycznym przykładem owej deprawacji jest zachowanie mężczyzn Sodomy, którzy ważyli się na współżycie z aniołami Boga (Rdz 19, 1-12). W Piśmie Świętym zachowania homoseksualne są potępione jako „poważna deprawacja, a nawet są przedstawione jako zgubne następstwo odrzucenia Boga” [24].
Jeśli chodzi o kwalifikację moralną, to nie można mieć wątpliwości co do sądu moralnego o stosunkach homoseksualnych, wyrażonego w Rdz 18, 20 oraz Rdz 19, 7 i Sdz 19, 22. Zostały potępione, jako grzech sodomski (grzechy wołające o pomstę do nieba), zagrożone karą śmierci (Kpł 20, 13), wpisane w katalog ustaw przeciwnych prawu świętości ludu (Sdz 18, 22). Św. Paweł traktuje homoseksualizm jako formę nieczystości bezczeszczącej ciało ludzkie, niszczącą godność należną osobie ludzkiej, postępowanie sprzeczne z naturą właściwą płci i uniemożliwiające osiągnięcie Królestwa Bożego (Rz 1, 26-27; 1 Tm 1, 10; 1 Kor 6, 9) [25].
 
Racje, jakie Kościół przedkłada, uzasadniając swe stanowisko, są następujące: 1) ludzie są stworzeniami Boga, „powołanymi do odzwierciedlania w komplementarności płci, wewnętrznej jedności Stwórcy” (obraz Boga/sakrament) [26]; 2) Kościół posłuszny Panu „sprawuje w sakramencie małżeństwa Boży zamysł oblubieńczego i życiodajnego związku mężczyzny i kobiety [27]; 3) „Aktywność homoseksualna nie wyraża komplementarnej jedności, zdolnej do przekazywania życia, i dlatego zaprzecza powołaniu do istnienia przeżywanego w formie dawania siebie, które według Ewangelii stanowi istotę życia chrześcijańskiego” [28]; 4) człowiek, angażując się w aktywność homoseksualną, wzmacnia w sobie „nieuporządkowaną skłonność płciową, która sama przez się charakteryzuje się samozadowoleniem” [29]; 5) aktywność homoseksualna przeszkadza w realizacji siebie i szczęściu, ponieważ sprzeciwia się stwórczej mądrości Boga” [30]; Kościół, odrzucając błędne opinie na temat homoseksualizmu, „nie ogranicza, lecz raczej broni wolności i godności osoby, realistycznie i autentycznie rozumianych” [31]. 
 
Dobra nowina, jaką niesie Kościół homoseksualistom, to podjęcie drogi krzyża, łącząc „z ofiarą krzyża Chrystusa wszelkie cierpienia i trudności, których mogą doświadczyć z powodu swojej sytuacji” [32]. Kościół wzywa osoby homoseksualne, podobnie jak wszystkich wiernych do życia w czystości: „Jeśli zdołają zrozumieć naturę osobistego powołania Bożego w stosunku do nich, będą w stanie z większą wiarą przeżywać sakrament pokuty i przyjmować łaskę Pana, która jest w nim tak hojnie ofiarowana, by móc pełniej nawrócić się ze swojej drogi” [33].
 
MĘŻCZYZNA
 
W Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy, że „mężczyzna i kobieta są stworzeni, to znaczy chciani przez Boga, z jednej strony w doskonałej równości jako osoby ludzkie, a z drugiej strony, w ich byciu mężczyzną i kobietą” (art. 369). O byciu mężczyzną czy kobietą stanowi tożsamość płciowa. Nie można jej uważać „jedynie za wytwór kulturowy i społeczny (...), z pominięciem osobistej tożsamości płciowej” [34]. Z kolei „zróżnicowanie i komplementarność fizyczna, mo¬ralna i duchowa są ukierunkowane na dobro małżeństwa i rozwój życia rodzinnego” [35]. Przekonanie to leży u podstaw nauki Kościoła, według której „aktywność seksualna zyskuje swoje prawdziwe znaczenie i godziwość moralną tylko w prawowitym małżeństwie” [36], a także, że istnienie człowieka przeżywane w formie dawania siebie, stanowi według Ewangelii istotę życia chrześcijańskiego (oblubieńczość) [37]. Rodzina, która wyrasta ze wspólnoty miłości i osób, opartej na przymierzu małżeńskim mężczyzny i kobiety, „posiada swój szczególny i pierwotny wymiar wspólnotowy jako zasadnicze miejsce kształtowania się międzyludzkich relacji, pierwsza i żywotna komórka społeczna: jest ona instytucją Bożą, która leży u podstaw życia osób jako pierwowzór każdego porządku społecznego” [38]. 
 
Mężczyzna znajduje swe dopełnienie w kobiecie
 
Tak mężczyzna, jak kobieta pozostają wzajemnie dla siebie dopełnieniem nie tylko w sensie fizycznym i psychicznym, ale również ontologicznym: „«Człowieczeństwo» może się w pełni realizować tylko dzięki dwoistości płci «męskiej» i «żeńskiej»” [39]. Dzięki płci mężczyzna doświadcza „międzyosobowej relacji jako daru”, ma zdolność „przekazywania życia i tworzenia rodziny” oraz „budowania dziejów” [40]. Oczywiście, dokonać się to może – i dokonuje – tylko dzięki wzajemnej pomocy, jaką mężczyzna uzyskuje od kobiety, a ona od mężczyzny. Tak rozwija się i urzeczywistnia „koncepcja harmonijnej jedności osoby ludzkiej, oparta nie na logice egocentryzmu i autoafirmacji, lecz na logice miłości i solidarności” [41]. 
 
Mężczyzna znajduje swe wypełnienie w rodzinie
 
Komunia dwojga osób (communio personarum), powstała jako wynik błogosławieństwa (Rdz 1, 28; 2, 24), staje się źródłem powstania wspólnoty osób o charakterze naturalnym, jaką jest rodzina: „«Komunia» dotyczy relacji międzyosobowej pomiędzy «ja» i «ty». «Wspólnota» natomiast zdaje się ten układ przekraczać w kierunku «społeczności», w kierunku jakiegoś «my». Rodzina jako wspólnota osób jest równocześnie pierwszą ludzką «społecznością»” [42]. W ten sposób rodziny wnoszą swój wkład w „«komunię pokoleń» i przez to w sposób istotny i niezastąpiony wpływają na rozwój społeczeństwa” [43].
 
W związku z nauką o stworzeniu, szczególnie w teologii wschodniej, była rozwijana teoria o dalszym istnieniu i życiu stworzenia (creatio continua – kontynuacja stworzenia), którą wiązano z nauką o Opatrzności. W teologii zachodniej pojęcie creatio continua nie było znane. Obecnie jest przyjęte [44]. 
W tym kontekście o wiele łatwiej można przyjąć wypracowane przez Ojców Soboru Watykańskiego II wskazania dotyczące małżeńskiej płodności: Małżeństwo i miłość małżeńska z natury są ukierunkowane na płodność i wychowanie potomstwa (...). Małżonkowie wiedzą, iż są współpracownikami miłości Boga Stwórcy i jak gdyby jej interpretatorami w zakresie obowiązku przekazywania życia i wychowania, które winny być uważane za ich właściwe zadanie. Dlatego niech wypełniają swoje zadanie w poczuciu ludzkiej i chrześcijańskiej odpowiedzialności i z należnym Bogu szacunkiem, niech wspólnym zamysłem i wysiłkiem wyrabiają sobie właściwy osąd (...). Osąd taki małżonkowie winni wyrobić sobie sami, w obliczu Boga” [45].
Na określenie małżeńskiego zjednoczenia autor natchniony Księgi Rodzaju używa terminu zbliżył się: „Mężczyzna zbliżył się do swej żony Ewy. A ona poczęła i urodziła Kaina, i rzekła: «Urodziłam mężczyznę z pomocą Jahwe». A potem urodziła jeszcze Abla, jego brata” (4, 1-3). W zbliżeniu się mężczyzny do kobiety ujawnia się i odsłania do końca tajemnica kobiecości poprzez macierzyństwo i męskości poprzez ojcostwo: „Kobieta staje wówczas wobec mężczyzny jako matka, podmiot ludzkiego życia, które w niej się poczyna i rozwija, i z niej też rodzi się na świat. Poprzez to odsłania się zarazem do końca tajemnica męskości mężczyzny: rodzicielskie, «ojcowskie» znaczenie jego ciała” [46].
 
W dziecku mężczyzna – ojciec rozpoznaje swój żywy obraz
 
W zbliżeniu się mężczyzny – męża i kobiety – żony dochodzi do spełnienia siebie jako daru dla drugiego przez każdą z osób, a także rozpoznania siebie jako obrazu Boga w dziecku, czyli doświadczenia sensu swego ciała w ojcostwie i macierzyństwie oraz tajemnicy stworzenia kontynuowanej w ludzkim rodzeniu. Ewa bowiem ma pełną świadomość stwórczego udziału Boga w ludzkim rodzicielstwie, bo z radością oznajmia: „«Urodziłam mężczyznę z pomocą Jahwe»” (Rdz 4, 1 b): „W tym to, zrodzonym z kobiety – rodzicielki za sprawą mężczyzny – rodzica nowym człowieku odtwarza się ten sam za każdym razem «obraz Boga», który ukonstytuował samo człowieczeństwo pierwszego człowieka: «na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę» (Rdz 1, 27)” [47].
 
Mężczyzna ukazuje na ziemi i przeżywa ojcostwo samego Boga
 
Mężczyzna – mąż/ojciec ukazując i przeżywając na ziemi ojcostwo samego Boga spełnia swe zadanie poprzez zabezpieczenie równego rozwoju wszystkim członkom rodziny. Oznacza to: dzielone z żoną odpowiedzialne rodzicielstwo i odpowiedzialność za poczęte życie, udział w wychowaniu dzieci, zdawanie sobie sprawy z tego, że „nieobecność ojca powoduje zachwianie równowagi psychicznej i moralnej oraz znaczne trudności w stosunkach rodzinnych” [48], podejmowanie pracy, która nie rozbija rodziny, ale utwierdza i spaja oraz dawanie dojrzałego życia chrześcijańskiego (tamże). Jako wzór ojca, Ojciec Święty Jan Paweł II, w adhortacji apostolskiej Redemptoris custos, postawił chrześcijańskim ojcom postać św. Józefa[49].
 
Ojcostwo dokonuje się przez rodzinę
 
W małżeństwie i rodzinie wytwarza oraz dokonuje się wiele międzyosobowych relacji, które charakteryzują i przygotowują do podejmowania i realizowania ról społecznych. Są nimi: oblubieńczość, ojcostwo, macierzyństwo, synostwo, braterstwo.
 
Rodzice, obdarzając życiem, „potwierdzają i odnawiają istnienie człowieka jako obrazu Boga”, wychowując – „stają się oboje uczestnikami Jego ojcowskiej, a zarazem macierzyńskiej pedagogii”, której wzorem jest ojcostwo Boga Ojca (Ef 3, 14-15): „O tej Boskiej pedagogii najpełniej pouczyło nas Odwieczne Słowo Ojca, które stając się człowiekiem, objawiło człowiekowi jego własne człowieczeństwo i jego pełny wymiar, to znaczy synostwo Boże. Objawiło mu również, jakie jest właściwe znaczenie wychowania człowieka. Przez Chrystusa każde wychowanie w rodzinie i poza rodziną zostaje wprowadzone w zbawczy wymiar Boskiej pedagogii skierowanej do wszystkich ludzi, wszystkich rodzin i osiągającej swą pełnię w paschalnej tajemnicy śmierci oraz zmartwychwstania Chrystusa. W tym szczytowym punkcie naszego Odkupienia rozpoczyna się cały i każdy proces chrześcijańskiego wychowania, które jest zarazem wychowaniem do pełni człowieczeństwa” [50].
 
Marek Marczewski

_________________________________________
Przypisy:

[1] Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Familiaris consortio Jana Pawła II do biskupów, kapłanów i wiernych całego Kościoła katolickiego O zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym, Citta del Vaticano 1981, a. 11 (podkr. M.M.). Zob. Papieska Rada Iustitia et PAX, Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, Kielce 2005, a. 149-150. 
[2] Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Familiaris consortio…, nr 11. „(...) «Być osobą na obraz i podobieństwo Boga – oznacza także bytować w relacji, w odniesieniu do drugiego ja», ponieważ sam Bóg, jeden i w trzech Osobach, jest komunią Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Papieska Rada Iustitia et PAX, dz. cyt., s. 34.
[3] Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Familiaris consortio…, nr 11.
[4] Ciało ludzkie, jego płciowość, jego męskość i kobiecość, jest w samej tajemnicy stworzenia nie tylko źródłem płodności i prokreacji, tak jak w całym porządku natury, lecz jest także w tym ciele «od początku» zawarta właściwość «oblubieńcza», czyli zdolność wyrażania miłości, tej właśnie miłości, w której człowiek – osoba staje się darem i spełnia sam sens swego istnienia i bytowania poprzez ten dar. Przypomina się tutaj tekst ostatniego soboru stwierdzający, że człowiek jest jedynym w widzialnym świecie stworzeniem, którego Bóg chciał «dla niego samego» dodając, że tenże człowiek «nie może odnaleźć siebie inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego»”. Jan Paweł II, Człowiek – osoba w wolności miłowania staje się darem, a. 1, w: tenże, Katechezy Ojca Świętego Jana Pawła II – Teologia małżeństwa, cz. 1, rozdz. 1, w: Nauczanie Kościoła katolickiego. Program komputerowy, Kraków 2003. Zob. Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”, n. 24.
[5] Ze swej strony chciałbym zwrócić uwagę Czytelnika na opracowanie interesujących nas zagadnień przez Ojca Świętego Jana Pawła II w książce: Mężczyzną i niewiastą stworzył ich. Odkupienie ciała a sakramentalność małżeństwa, Citta del Vaticano 1986. Jest to zapis tzw. katechez środowych papieża, które prowadził podczas audiencji generalnych w okresie: 5 IX 1979-2 IV 1980; 11 XI 1981-9 II 1983; 23 V-28 XI 1984 r.
[6] Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie «przyswoić», zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on zdumieniem nad sobą samym. Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela, skoro Bóg «Syna swego Jednorodzonego dał», ażeby on, «człowiek nie zginął, ale miał życie wieczne». Właśnie owo głębokie zdumienie wobec wartości i godności człowieka nazywa się Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną. Nazywa się też chrześcijaństwem. Stanowi o posłannictwie Kościoła w świecie – również, a może nawet szczególnie – «w świecie współczesnym»”. Jan Paweł II, Encyklika Redemptor hominis Ojca Świętego Jana Pawła II, w której u początku swej papieskiej posługi zwraca się do czcigodnych braci w biskupstwie, do kapłanów, do rodzin zakonnych, do drogich synów i córek Kościoła oraz do wszystkich ludzi dobrej woli, Citta del Vaticano 1979, a. 10.
[7] Cz.S. Bartnik, Misterium człowieka, Lublin 2004, s. 31.
[8]Kościół rzymskokatolicki podaje tę prawdę jako dogmat wiary: Zob. Breviarium fidei, V 10, 14, 19 (Cz.S. Bartnik, Dogmatyka katolicka, t. 1-2, Lublin 2000-2003, t. 1, s. 248-251).
[9] Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, s. 77. „Sakrament rozumiemy – pisał papież – jako znak przenoszący skutecznie w widzialność świata odwiecznie ukrytą w Bogu – niewidzialną – tajemnicę. Jest to tajemnica prawdy, miłości, tajemnica życia Bożego, w której człowiek otrzymuje realne uczestnictwo”. Tamże. 
[10] Tamże, s. 13-14
[11] Papieska Rada Iustitia et PAX, dz. cyt., 108. „Ciało, poprzez które człowiek uczestniczy w widzialności świata stworzonego, unaocznia mu zarazem to, że «jest sam». Inaczej nie mógłby dojść do tego przeświadczenia, o którym mówi nam tekst (por. Rdz 2, 20) – gdyby mu tego nie uświadamiało, poniekąd nie unaoczniało, również jego własne ciało”. Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, s. 28. 
[12] Zob. Katechizm Kościoła Katolickiego, 357.
[13] Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”, n. 12; zob. tamże, n. 24.
[14] Sobór Watykański II, Konstytucja Dogmatyczna o Kościele „Lumen Gentium”, n. 2; Sobór Watykański II, Konstytucja Dogmatyczna o Objawieniu Bożym „Dei verbum”, n. 2.
[15] Sobór Watykański II, Konstytucja Dogmatyczna o Objawieniu Bożym „Dei verbum”, n. 5; Katechizm Kościoła Katolickiego, 357); tamże, a. 108-109. 
[16] Cz.S. Bartnik, Misterium człowieka, s. 337.
[17] „Także w naszych czasach wielu ludzi wysoko ceni prawdziwą miłość pomiędzy mężem a żoną, przejawiającą się na różne sposoby, stosownie do szlachetnych obyczajów narodów i czasów (...), jako uczucie specyficznie ludzkie, kierowana na sposób wolny przez osobę ku osobie, obejmuje dobro całego człowieka i dlatego może obdarzać szczególną godnością możliwości ekspresji ciała i ducha i uszlachetniać je jako elementy i szczególne znaki przyjaźni małżeńskiej. Miłość tę nasz Pan uzdrowił, udoskonalił i wyniósł szczególnym darem swej łaski i miłości. Miłość taka, łącząca w sobie wartości ludzkie i Boskie, prowadzi małżonków ku wolnemu i wzajemnemu darowi z samych siebie, potwierdzonemu zarówno delikatnością uczuć jak i czynem, i przenika całe ich życie (...). Dlatego przewyższa czysto erotyczną skłonność, która nastawiona egoistycznie dość szybko i żałośnie zanika”. Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”, n. 49. 
[18] „Małżeństwo i miłość małżeńska z natury ukierunkowane są na płodność i wychowanie potomstwa. Dzieci są najwspanialszym darem małżeństwa i w największym stopniu przyczyniają się do dobra samych rodziców (...). Dlatego pielęgnowanie prawdziwej miłości małżeńskiej i wywodzący się z niej cały sposób życia rodzinnego, zmierzają do tego, aby małżonkowie, nie zaniedbując pozostałych celów małżeństwa, byli skłonni do mężnego współdziałania z miłością Stwórcy i Zbawcy, który poprzez nich coraz bardziej powiększa i wzbogaca swoją rodzinę. Małżonkowie wiedzą, iż są współpracownikami miłości Boga Stwórcy i jak gdyby jej interpretatorami w zakresie obowiązku przekazywania życia i wychowania, które winny być uważane za ich właściwe zadanie”. Tamże, n. 50.
[19] Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, s. 42.
[20 ]Tamże, s. 43.
[21] Tamże, s. 59.
[22] Papież wymiar oblubieńczego daru ciała dostrzega w doświadczeniu przez pierwszych rodziców nagości wolnej od wstydu: „Człowiek wchodzi w byt ze świadomością tego przeznaczenia swej męskości/kobiecości, swej płciowości. Równocześnie stwierdzenie Rdz 2, 25: «byli nadzy, a nie odczuwali nawzajem wstydu», zdaje się do tej podstawowej prawdy o znaczeniu ludzkiego ciała, jego męskości i kobiecości, dopowiadać prawdę nie mniej istotną i zasadniczą. Człowiek, świadom prokreacyjnych możliwości swego ciała i płci, jest równocześnie wolny od «przymusu» swego cia¬ła i płci”. Tamże, s. 60, 61.
[23] Tamże, s. 64.
[24] Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja „Persona humana” O niektórych zagadnieniach etyki seksualnej, a. 8, w: W trosce o pełnię wiary. Dokumenty Kongregacji Nauki Wiary 1966-1994, tłum. i oprac. Z. Zimowski, J. Królikowski, Tarnów 1995, s. 99. 
Zob. Rz 1, 24-27; 1 Kor 6, 10; 1 Tm 1, 10.
[25] F. Greniuk, Homoseksualizm. 2. Aspekt teologiczno-moralny, Encyklopedia katolicka, VI 1195-1196. Zob. Kongregacja Nauki Wiary, List do biskupów Kościoła katolickiego „Homosexualitatis problema” O duszpasterstwie osób homoseksualnych, a. 6, w: W trosce o pełnię wiary, s. 290. Zob. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2357.
[26] Kongregacja Nauki Wiary, List do biskupów Kościoła katolickiego „Homosexualitatis problema”…, a. 6 (s. 290).
[27] Tamże, a. 7 (s. 290-291).
[28] Tamże, a. 7 (s. 291).
[29] Tamże. 
[30] Tamże.
[31] Tamże.
[32] Tamże, a. 12 (s. 293).
[33] Tamże, Zob. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2358-2359.
[34] Papieska Rada Iustitia et PAX, dz. cyt., 224.
[35] Tamże.
[36] Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja „Persona humana”. O niektórych zagadnieniach etyki seksualnej, a. 5 (s. 97). Zob. Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”, 49.
[37] Kongregacja Nauki Wiary, List do biskupów Kościoła katolickiego „Homosexualitatis problema” O duszpasterstwie osób homoseksualnych, a. 7 (s. 291).
[38] Papieska Rada Iustitia et PAX, dz. cyt., 211. „Rodzina jest ważna i odgrywa główną rolę w odniesieniu do osoby. W tej kolebce życia i miłości człowiek rodzi się i wzrasta: kiedy rodzi się dziecko, społeczeństwo otrzymuje w darze nową osobę, która jest «powołana w głębi swej istoty do wspólnoty z innymi oraz do dawania siebie innym». W rodzinie zatem wzajemny dar z siebie mężczyzny i kobiety, zjednoczonych w małżeństwie, stwarza «środowisko życia, w którym dziecko może się urodzić i rozwijać swe możliwości, nabywać świadomość własnej godności i przygotować się do podjęcia swego jedynego i niepowtarzalnego przeznaczenia»”. Tamże, a. 212. 
[39] Tamże, a. 147.
[40] Tamże.
[41] Tamże.
[42] Papieska Rada Iustitia et PAX, dz. cyt., 213. „Owa jedność poprzez ciało: «łączą się z sobą tak ściśle, że stają się jednym ciałem» posiada wieloraki wymiar – zarówno wymiar etyczny, jak o tym świadczy odpowiedź Chrystusa dana faryzeuszom w Mt 19 (Mk 10), jak też ściśle teologiczny wymiar sakramentalny, jak o tym będą świadczyły słowa św. Pawła z Listu do Efezjan, nawiązujące zarazem do tradycji Proroków (Ozeasza, Izajasza, Ezechiela). Wszystko to zaś dlatego, że owa jedność poprzez ciało wskazuje od początku nie tylko na «ciało», ale na «wcieloną» komunię osób – i tę komunię: «communio personarum» od początku postuluje. Męskość i kobiecość oznacza dwoistą postać konstytucji somatycznej człowieka («ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała»), oznacza również poprzez te same słowa (Rdz 2, 23) nowe poczucie sensu własnego ciała: poczucie, rzec można, wzajemnie wzbogacające. I właśnie to poczucie sensu, poprzez które konstytuuje się na nowo człowieczeństwo jako komunia osób, wydaje się stanowić bardziej istotną warstwę opisu stworzenia człowieka (i zawartego w nim objawienia ciała), niżeli sama somatyczna struktura tegoż człowieka jako mężczyzny i niewiasty”. Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, s. 41-42. 
[43] Papieska Rada Iustitia et PAX, dz. cyt., 237.
[44] Cz.S. Bartnik, Dogmatyka katolicka, I 250-251.
[45] Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et Spes”, nr 50; Papieska Rada Iustitia et PAX, dz. cyt., 232-234.
[46] Jan Paweł II, Macierzyństwo i ojcostwo jako sens „poznania”, a. 2, w: tenże, Katechezy Ojca Świętego Jana Pawła II – Teologia małżeństwa, cz. 1, rozdz. 1.
[47] Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, s. 88. Zob. Adhortacja apostolska „Familiaris consortio” Jana Pawła II…, n. 14.
[48] Adhortacja apostolska „Familiaris consortio” Jana Pawła II…, n. 25. Dziś coraz więcej pisze się o bezwzględnie koniecznej obecności ojca w wychowaniu dzieci i ich prawidłowym rozwoju także w okresie prenatalnym: L.H. Gustafsson, Wir Väter. Was Männer an ihren Kindern haben und Kinder von ihren Vätern brauchen, Stuttgart 1993.
[49] „Bóg wezwał św. Józefa, aby służył bezpośrednio osobie i misji Jezusa poprzez sprawowanie swego ojcostwa: właśnie w ten sposób Józef współuczestniczy w pełni czasów w wielkiej tajemnicy odkupienia i jest prawdziwie «sługą zbawienia». Jego ojcostwo wyraziło się w sposób konkretny w tym, że «uczynił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy wcielenia i związanej z nią odkupieńczej misji; posłużył się władzą, przysługującą mu prawnie w Świętej Rodzinie, aby złożyć całkowity dar z siebie, ze swego życia, ze swej pracy; przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego domu»”. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska „Redemptoris Kustos” Ojca Świętego Jana Pawła II O świętym Józefie i jego posłannictwie w życiu Chrystusa i Kościoła, a. 8.
[50] Jan Paweł II, List do rodzin „Gratissimam sane” Ojca Świętego Jana Pawła II z okazji Roku Rodziny 1994, a. 16.