NA CO CZEKAMY? - czyli o skuteczności Bożej bezradności

 

Pan Bóg nikogo nie zmusza, nie przekonuje do siebie na siłę. Doświadczenie Jego obecności i bliskości jest zawsze delikatne i nienarzucające się.

«W istocie misterium człowieka wyjaśnia się prawdziwie jedynie w misterium Słowa Wcielonego» (Gaudium et spes, 22)

 

Anna Bajon: Bóg bezradny jak dziecko, bezradny wobec naszej wolnej woli. Ta tajemnica Boga – dziecka, co ona nam mówi? Na co my czekamy?

 

Wojciech Ziółek: Mówiąc bardzo kolokwialnie, ale bardzo prawdziwie: czekamy na boskie zmiłowanie. A dlaczego? Bo nie jest nam dobrze i tego, że tak jest chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. A z tą bezbronnością to ja bym nie przesadzał. Bo to jest taka bezbronność, dzięki której Pan Jezus i tak zrobił, co chciał.

 

AB: To jak to jest? Ta bezbronność to jest tylko przypowieść? Taki obraz?

 

WZ: Nie. Tak naprawdę jest jedyna skuteczna metoda. Tylko, że my mamy pomieszane w głowie i w sercu, przez grzech pierworodny i nam się wydaje, że Pan Bóg powinien się inaczej do tego zabrać, że powinien to zrobić, bardziej stanowczo. Tyle tylko, że każda metoda siłowa, że każda rewolucja, z których następna jest zawsze  „lepsza” od poprzedniej kończy się zawsze gorzej niż poprzednia, kończy się jeszcze większą tragedią i złem

 

AB: No właśnie, bardzo a propos był list Episkopatu na niedzielę Chrystusa Króla, prawda?

 

„Myślenie jednak, że wystarczy obwołać Chrystusa Królem Polski, a wszystko się zmieni na lepsze, trzeba uznać za iluzoryczne, wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie.” /Z Listu Episkopatu Polski na Uroczystość Chrystusa Króla 2012 r./

 

WZ: Nawet stojąc przed Piłatem, w obliczu swojej Męki i Śmierci Pan Jezus nie rezygnuje ze swojej metody, czyli z bezbronności. Jak prawdziwy Król królów! Bo używać swojej potęgi i władzy we własnej obronie potrafi byle król, ale zachować godną bezbronność do samego końca potrafi tylko On. Oto Król nasz! Jeśli chcemy, by naprawdę królował wśród nas, to Go naśladujmy. Bezbronność, to jest jedyny skuteczny sposób zmiany człowieka, zmiany życia, ocalenia dobra. Jak będziemy chcieli dobro wprowadzać siłą, to odniesiemy skutek odwrotny od zamierzonego. Często w rodzinach, w których jeden z małżonków jest taki dominujący i brutalny, a ta druga strona taka cicha i wydawałoby się bezbronna, to zwykle tak się dzieje, że właśnie ta słabsza strona skutecznie przekazuje swoje wartości dzieciom, i dzieci są takie, jak ona. Bo najważniejszy jest przekaz pozawerbalny. Jak się widzi siłę i brutalność to się chce jej uniknąć. Więc ta Boża bezbronność to jest klucz do serca człowieka, a jak jest dotknięte serce to następuje przemiana. Śp. abp Życiński lubił powtarzać, że kiedy Pan Jezus zmartwychwstał to nie zrobił wiecu na głównym placu Jerozolimy, nie wziął mikrofonu do ręki i nie powiedział:  „No i co? A nie mówiłem, że zmartwychwstanę? I co? I komu teraz jest głupio?” Tylko najpierw ukazał się niewiastom, które były niewiarygodnymi świadkami, a potem paru prostym uczniom. A jaki osiągnął efekt? No, jaki? Bezbronność tylko na pierwszy rzut oka wydaje się nieskuteczna.

 Źródło: photogenica.pl

AB: Bo Pan Bóg i jego skuteczne działanie w nas jest jak szmer łagodnego powiewu?

 

A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty. A wtedy rozległ się głos mówiący do niego: «Co ty tu robisz, Eliaszu?» 1 Krl 19, 11b-13

 

WZ: W tym fragmencie z Pierwszej Księgi Królewskiej śliczne jest to, że autor powtarza „Pan nie był w trzęsieniu ziemi”, „Pan nie był w ogniu”, „Pan nie był w wichurze”, ale kiedy Eliasz odczuwa Bożą obecność to  nie jest napisane, że „Pan był w szmerze łagodnego wiatru”. Czyli, że to jest zawsze takie niedopowiedziane i pozostawia wiele możliwości interpretacji. Pan Bóg nikogo nie zmusza, nie przekonuje do siebie na siłę. Doświadczenie Jego obecności i bliskości jest zawsze delikatne i nienarzucające się. Skąd zatem możemy wiedzieć, że coś jest od Boga, że jakieś poruszenie we mnie pochodzi od Niego? Podstawowym kryterium będzie zawsze skutek, jaki przynosi dane doświadczenie. To po tym możemy poznać, czy coś jest od Boga czy nie. Doświadczenie szmeru łagodnego powiewu zupełnie zmieniło Eliasza i dało mu siłę do dalszej walki o wierność Bogu żywemu. A skoro przyniosło owoce trwałego nawrócenia i umocnienia, to znaczy, że było prawdziwe. Po owocach się poznaje. To tak, jak z nawróceniem Frossarda. On sam pisał po swoim nagłym i zupełnie niespodziewanym nawróceniu, że nie może wątpić w prawdziwość tego doświadczenia, bo przecież „kawałek chleba nie może zmienić czyjegoś życia”. A tymczasem on przypadkowo wszedł do kościoła po opóźniającego się z wyjściem kolegę, zobaczył Sanctissimum i wyszedł inny.

 

O. Wojciech Ziółek SJ

Urodzony 21 VI 1963 r. w Radomiu, wstąpił do Towarzystwa Jezusowego 21 IX 1982 r. w Starej Wsi, wyświęcony 29 VI 1992 r. w Nowym Sączu. Studiował filozofię w Krakowie (1984-87) oraz teologię ogólną i biblijną na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie (1988-94). W latach 1994-2000 był duszpasterzem akademickim w Opolu, a następnie przez 4 lata duszpasterzem "Waju" w Krakowie. W latach 2001-2005 służył jako duszpasterz we Wspólnocie Akdemickiej Jezuitów "WAJ" w Krakowie, a następnie, w latach 2005-2008 pracował jako proboszcz w Parafii św. Klemensa Dworzaka we Wrocławiu. Obecnie rezyduje w Krakowie pełniąc funkcję przełożonego Prowincji Południowej Towarzystwa Jezusowego.

Źródło: Anna Bajon