Czym jest Tajemnica, czym jest Odwieczność i czym (Kim) jest Słowo?

Tajemnica Odwiecznego Słowa   Chrystus, Dobry Pasterz.
Ośrodek Marianum z Carlsbergu.

Tak sformułowany temat jest bez wątpienia… tajemniczy. Spróbujmy więc, uchylając rąbka tajemnicy, podejść do niego w sposób systematyczny, wręcz schematyczny. Temat składa się z trzech słów, niniejsza prezentacja więc podzielona zostanie na trzy części, w których – pochylając się nad kartami Biblii – zapytamy, czym jest Tajemnica, czym jest Odwieczność i czym (Kim) jest Słowo. Może w ten sposób uda nam się choć o krok przybliżyć do Tajemnicy Odwiecznego Słowa.

Tajemnica

Wydaje się, że w ostatnich latach wzmaga się zainteresowanie „tajemnicą”, rozumianą jednak bardzo potocznie. Choćby z ostatnich miesięcy moglibyśmy wspomnieć publicystyczny sukces takich książek, jak „Kod Biblii”, „Kod Leonarda da Vinci” czy szum medialny wokół „Ewangelii Judasza”. Słowo „tajemnica” jest w tym kontekście rozumiane dość płytko i zazwyczaj ma posmak sensacji. Abstrahując od tego potocznego rozumienia tajemnicy, otwórzmy na chwilę Biblię.

Tajemnica mesjańska

Kiedy biblista myśli „tajemnica”, bez trudu przychodzi mu na myśl ukuta przez jednego z najwybitniejszych biblistów niemieckich, wykładowcy Uniwersytetu Wrocławskiego, Williama Wrede, formuła „Messiasgeheimnis” – tajemnica mesjańska. Właśnie w roku 2006, dokładnie 23 listopada, obchodziliśmy setną rocznicę śmierci wybitnego naukowca. W naszym mieście, do którego przeniósł się z Getyngi (zadziwiające, że odwrotną drogę przebyła Edyta Stein), wykładał w latach 1893-1906. Jego zasadnicze dzieło, „Das Messiasgeheimnis in den Evangelien”, powstało i zostało wydane właśnie tu, we Wrocławiu, w 1901 roku. Autor zastanawia się w nim, czy Jezus miał świadomość mesjańską – innymi słowy, czy wiedział, że jest Mesjaszem i dlaczego zakazywał o tym mówić (zwłaszcza w relacji Markowej). Przejawami „tajemnicy mesjańskiej” są w ewangeliach zakaz skierowany przez Jezusa do duchów nieczystych – by nie zdradzały Jego tożsamości, zakaz mówienia o czynach cudownych, zakaz zdradzania miejsc pobytu Jezusa czy mowa w przypowieściach, które nie wszyscy mogli zrozumieć.

Tajemnica Chrystusa

W ewangeliach termin „tajemnica” pojawia się tylko raz, w logionie Jezusa wyjaśniającym cel nauczania w przypowieściach: Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli (Mk 4,11). Innymi słowy, ci, których serca są otwarte na Boże przesłanie, łatwo zrozumieją znaczenie przypowieści; ci, których serca są zamknięte na Boże słowa, nie zrozumieją ich sensu.

Jeśli Jezus mówi o „tajemnicach królestwa” (mysteria tes basileias), a Orygenes nazywa Go ho autobasileia („królestwo Boże samo w sobie”, „królestwo Boże uosobione”), to termin mysterion możemy odnieść do Osoby Jezusa Chrystusa. Osoba Jezusa Chrystusa jest misterion, jest „Tajemnicą”. Taka interpretacja pojawia się już u św. Pawła: apostoł narodów stara się, by „serca wiernych doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości połączeni, ku osiągnięciu całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga (mysterion tou Theou) – [to jest] Chrystusa” (Kol 2,2).

Tajemnica a sekret

Otóż termin „tajemnica” należy zdecydowanie odróżnić od rzeczownika „sekret”, choć w potocznym rozumieniu są one często stosowane jako synonimy. Z pomocą w rozumieniu obydwu terminów przychodzi nam terminologia łacińska i grecka. W łacinie istnieje rozróżnienie pomiędzy misterium a secretum, przy czym misterium pochodzi od greckiego mysterion. Etymologia słowa mysterion do dziś pozostaje misterium. Najwięcej badaczy wywodzi je od czasownika myein, „zamykać” – zamykać dostęp do tajemnej wiedzy lub zamykać usta, by nie zdradzić tajemnicy. Otóż sekret jest czymś, co może zostać w pełni poznane (sekretem jest dla nas, co dziś zjemy na obiad, ale już niedługo sekret ten poznamy). Tajemnica jest czymś, w co możemy wgłębiać się nieustannie, ale nigdy w pełni tu, na ziemi, nie odkryjemy jej znaczenia (nie szedłbym tak daleko w interpretacji, że obiad jest tajemnicą; to jest nadinterpretacja).

Znane jest powiedzenie Heraklita, twórcy wariabilizmu, iż niepodobna dwukrotnie wejść do tej samej rzeki. Choć koryto rzeki będzie to samo, woda jest już inna. Ojcowie Kościoła sięgnęli po ten obraz i twierdzili, że zagłębiając się wciąż na nowo w lekturę Pisma Świętego – choćbyśmy czytali wciąż te same teksty – niepodobna czytać ich tak samo; Księga jest ta sama, lecz odkrywane treści wciąż inne. Wydaje się, że tę zasadę rozciągnąć można na całą kwestię rozpoznawania Boga. Bóg daje się poznać człowiekowi za każdym razem jako Ten sam, a jednocześnie Inny. Paradoksalnie, choć poznajemy przecież tego samego Boga, za każdym razem dotknąć możemy nieskończonego i niewyczerpanego bogactwa Jego istoty, stąd za każdym razem ten sam Bóg wydawać się nam może inny.

Odwieczność

W Biblii termin „odwieczny” jest synonimem wyrazu „przedwieczny”, natomiast wyrazem bliskoznacznym dla „wiekuisty” czy „wieczny”.

Przedwieczny – Bóg i Chrystus

Prorok Daniel kreśli przed swymi czytelnikami wizję Boga siedzącego na tronie. Odnosi do Niego przymiotnik, który staje się w tekście Imieniem Bożym: Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień (Dn 7,9). W apokaliptycznej wizji Daniela Przedwieczny jest Bóg Jahwe; jednak już w Pawłowej interpretacji tego widzenia tytuł „Przedwieczny” można odnieść do Chrystusa. To On zasiada na tronie: Trzeba bowiem, ażeby [Chrystus] królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć. Wszystko bowiem poddał pod Jego stopy (1Kor 15,25-26). Paweł ukazuje Chrystusa jako Mesjasza, a przecież w wierzeniach judaizmu, zgodnie z przekonaniem autora Księgi Henocha, Mesjasz jest postacią preegzystującą w niebie, obdarzoną majestatem i władzą nad wszelkimi stworzeniami. Z myślą żydowską zgadza się Pawłowy motyw zasiadania Mesjasza – Chrystusa na tronie królewskim. Według opisów apokaliptycznej literatury żydowskiej, Pan duchów posadzi swego Mesjasza na tronie swej chwały, a ten słowem ust swoich zniszczy wszystkich przeciwników; królowie i władcy tej ziemi zostaną porażeni strachem, dlatego też uwielbią Boga prawdziwego i błagać będą o Jego miłosierdzie. Pan odrzuci ich od swego oblicza, a ci okryją się hańbą i zostaną wydani aniołom zemsty.

Autor Psalmów Salomona stwierdza o Mesjaszu:

On jest sprawiedliwym królem, ustanowionym przez Boga nad nimi [narodami], i nie będzie w tych dniach pośrodku nich nieprawości, bo wszyscy staną się świętymi, a ich królem – Mesjasz Pan (Ps.Sal. 17,32).

Preegzystencja Słowa

Ponieważ w naszym temacie chodzi o Słowo Odwieczne, zapytajmy, czy można – na podstawie tekstów biblijnych – mówić o Słowie Boga jako o Słowie Odwiecznym. Nie ulega wątpliwości, że w takim kontekście „odwieczność” Słowa zakłada ideę jego preegzystencji. W judaizmie biblijnym i pozabiblijnym znana jest idea preegzystencji Tory. Tora istniała zawsze – twierdzą Żydzi – nawet przed stworzeniem świata: Gdyby nie Tora, niebiosa i ziemia nie mogłyby przetrwać. W innym miejscy Talmud podaje: W drogach Wszechobecnego zauważysz, że daje On pierwszeństwo temu, co jest Mu drogie. Dlatego też stworzył Torę najpierw, albowiem jest Mu ona droższa niż wszystko inne, co stworzył.

Na gruncie chrześcijańskim nieco inaczej ideę preegzystencji Słowa (dokładnie Logosu) przedstawia mistyk z wyspy Patmos. To nie kto inny, jak św. Jan nazywa Chrystusa Słowem – Logosem. Już pierwsze zdanie jego dzieła mówi o preegzystencji Logosu: In principio erat Verbum, et Verbum erat apud Deum, et Deus erat Verbum (J 1,1). Zanim Ewangelista ukazał ziemską egzystencję Jezusa, przedstawił w Prologu niebiańską preegzystencję Syna Bożego istniejącego jako Logos. Nie ulega wątpliwości, że Jan świadomie nawiązuje w Prologu do pierwszego opisu stworzenia (zwłaszcza do Rdz 1,1-5). Jeśli „na początku było Słowo”, to gdy Bóg wypowiadał „Niech się stanie!” podczas dzieła stwarzania, wtedy Słowo okazywało swą stwórczą moc. Teraz Wcielone Słowo, Jezus Chrystus, stoi u początku nowego stworzenia.

Istnieje jednak istotna różnica pomiędzy preegzystencją Słowa w myśli judaistycznej i chrześcijańskiej. O ile Tora, choć dotyczy jej preegzystencja, została stworzona, o tyle Logos jako Wcielony Syn Boży, jest „zrodzony, nie stworzony” (genitum, non factum). Logos jest więc Bogiem, Tora – stworzeniem.

Słowo

Już Jan Ewangelista we wspomnianym przed chwilą Prologu swego dzieła ukazuje osobowy charakter Słowa – Logosu. Myśl tę pochwycił Orygenes, który stał się niestrudzonym propagatorem idei osobowego charakteru nie tylko Syna Bożego, ale biblijnego słowa. Słowo w Biblii – twierdził – jest Osobą.

Słowo uosobione u Orygenesa

Komentując werset z Izajaszowej pieśni o Słudze Jahwe, który nie miał wdzięku, ani też blasku, aby na Niego popatrzeć (Iz 53,2b) Aleksandryjczyk odnosi go do Słowa Biblii: słowa Pisma Świętego nie odznaczają się pięknem w zestawieniu z pięknymi mowami filozofów czy poetów. Pewien gnostyk (a więc propagator „tajemnicy”, a może lepiej „tajemniczości” czy „wiedzy tajemnej”) o imieniu Herakleon, twierdził, że po swym wcieleniu Chrystus jest na świecie i wśród ludzi. Orygenes odpowiada mu, iż „Chrystus zawsze był wśród ludzi”, czego dowodzi Stary Testament (np. Iz 61,1; 65,1; Ps 2,6).

W konsekwencji mówi Orygenes o Piśmie Świętym jako o żywej Osobie. Więcej jeszcze, idąc za świętym Pawłem, wyróżnia w owej osobie ducha, duszę i ciało. Tesaloniczanom Paweł tłumaczył: Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa (1Tes 5,23). Przyjmując ten sam trychotomiczny podział, twierdzi Orygenes, że ciałem Biblii jest szata słowna, jej duszą – nauki moralne zeń płynące, duchem zaś – najgłębszy sens, który jest prawdą o samym Bogu. Zarówno Biblia, jak i dusza ludzka są w ujęciu Orygenesa świątynią, w której przechadza się Duch Święty. Jeśli rzeczywiście człowiek odkryje, że w nim i w Biblii mieszka ten sam Duch Święty, zechce napełniać swą duszę znajomością boskich ksiąg, zechce je poznawać w całej rozciągłości. Niezwykłe jest jego porównanie duszy ludzkiej do biblioteki, w której znajdują się wszystkie księgi Pisma świętego. Dusza ludzka – twierdzi – to biblioteka wypełniona księgami boskich słów.

Relacyjność Słowa

Czytając Biblię, spotykamy Chrystusa – twierdzi słusznie Orygenes. Czytając słowa Biblii, spotykamy Słowo Wcielone. Jeśli więc Słowo w Biblii jest Osobą, jak Ją rozpoznać? Kilka tygodni temu ukazało się polskie wydanie książki M. Serrettiego Il discernimento di Dio. Główną tezą autora, profesora rzymskiego Lateranum, jest teza, iż Słowo Wcielone, Chrystusa, rozpoznaje się nie poprzez słyszenie o Nim, lecz poprzez nawiązanie relacji z Nim. Zasadza się ona na fakcie odmiennego stworzenia człowieka i wszystkich innych dzieł. Wszystkie stworzenia zostają powołane do istnienia poprzez mowę Boga (Niech się stanie!), do człowieka jednak Bóg zwraca się bezpośrednio. W ten sposób człowiek staje się rozmówcą Boga, Jego partnerem. W ten sposób nawiązuje się relacja Boga z człowiekiem. Właśnie w tej relacji dojść może do rozpoznania Boga. Serretti stwierdza, że jedynym obszarem relacji, w którym człowiek może odzyskać swą prawdziwą twarz, jest relacja z Jego Bogiem. Niezwykle trafne jest stwierdzenie autora, iż grzech pierworodny polegał na twierdzeniu czegoś o Bogu poza relacją z Nim (autor ma na myśli grzech pierwszych rodziców, nie grzech pierworodny). Tak właśnie postępował szatan (Wie Bóg, że gdy z niego zjecie...), do tego też nakłonił człowieka. Kiedy w biblijnym micie o stworzeniu i upadku kobieta wchodzi w dialog z wężem, natychmiast – jako wyłączona z relacji z Bogiem – nie jest w stanie stwierdzić prawdy o Bogu. Mówi: o owocach, które są w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam z niego jeść, a nawet go dotykać (Rdz 3,3). Zakaz dotykania nie pochodzi od Boga, który rzekł jedynie: z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść (Rdz 2,17). Kobieta przeinacza słowa Boga, gdyż rozpoczynając dialog z wężem, zrywa z Nim (Bogiem) relację.

Kończąc te rozważania dochodzimy do myśli, którą rozpoczęliśmy naszą refleksję, a która niczym klamra spina niniejszy wywód. Przeżywamy dokładnie (niemal co do dnia) setną rocznicę śmierci Williama Wrede, twórcy formuły: „tajemnica mesjańska”. Dlaczego Jezus zabraniał złym duchom mówić o tym, Kim jest? Odpowiadając na to pytanie, warto sięgnąć do dwóch biblijnych scen, w których Jezus rozpoznany jest jako Syn Boży. Chodzi uwolnienie Gerazeńczyka (Mk 5,7) i wyznanie Piotra pod Cezareą Filipową (Mt 16,16).Przewodnikiem niech będzie nam św. Augustyn. Pozwolę go sobie zacytować jego słowa w całości, gdyż bardzo precyzyjnie oddaje myśl biskupa Hippony: Wybaczcie! Jakież to słowa wypowiedziały demony? Wiemy, kim jesteś: Synem Bożym. Odpowiedzią było: Zamilczcie! Lecz czyż nie wypowiedziały one tych samych słów, które wypowie Piotr, kiedy Jezus badając apostołów, zapytał: Za kogo uważają Mnie ludzie? Po tym, jak przytoczyli mu opinie innych, Jezus dołączył precyzyjne pytanie: A wy, za kogo Mnie uważacie? Piotr odpowiedział: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Ta sama odpowiedź u demonów i u Piotra, ta sama odpowiedź u złych duchów i u Apostoła. A jednak demonom odpowiedziano: Zamilczcie!, podczas gdy Piotrowi: Błogosławiony jesteś! To, co stanowiło element odróżniający, niech będzie nim dziś dla nas. Co popychało demony do wykrzykiwania tego, co wykrzykiwały? Strach. Co popychało Piotra? Miłość. Sami zatem wybierajcie! (Sermo 234,3). Innymi słowy: demony pozostawały poza relacją z Chrystusem, Słowem Wcielonym; Piotr poszukiwał głębokiej, intymnej więzi ze swym Mistrzem; więzi miłości. O Bogu może mówić jedynie ten, kto pozostaje z Nim w głębokiej więzi. Kto twierdzi cokolwiek na temat Boga poza relacją z Nim, usłyszy nakaz: Zamilcz.

Konkluzja

Spróbowaliśmy przybliżyć pojęcia zawarte w tytule. Spróbowaliśmy powiedzieć, czym jest Tajemnica, czym jest Odwieczność, czym jest Słowo. Wszystkie trzy rzeczywistości w Biblii sprowadzają się do Chrystusa: Chrystus jest Tajemnicą, Chrystus jest Odwieczny, Chrystus jest Słowem. Jaka jest więc Tajemnica Odwiecznego Słowa? Odpowiedź na to pytanie tutaj nie padnie. Tylko ten ją odnajdzie, kto świadomą decyzją zbliży się do niej. Ten, kto wejdzie w relację z Odwiecznym Słowem. Tajemnicę poznaje się w dynamicznej i intymnej zarazem relacji z Odwiecznym Słowem Boga – Jezusem Chrystusem. Odkrywanie Tajemnicy Odwiecznego Słowa – potrwa wiecznie. Bo przecież teraz poznajemy niejasno, jakby w zwierciadle, wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz (1Kor 13,12a). Czego nam wszystkim życzę.